-

Ewangelia sukcesu?
Drodzy czytelnicy, od ponad czterdziestu lat (wystartowałem 22 lipca 1984 roku) jestem osobą świadomie wierzącą w Pana Jezusa. Dzięki Jego łasce jestem tym, kim jestem i łaska Jego, względem mnie, nie okazała się daremna. Będę pracował dla Jego Królestwa więcej i więcej. Przez lata poznałem, co to bieda, wiem czym jest obfitość. Uczymy się z żoną mieć wciąż właściwą postawę, zarówno gdy mamy dostatek, jak i wówczas kiedy w lodówce…
Brak komentarzy do Ewangelia sukcesu? -

Ewangelia
Nie mamy biegać za cudami – nie są celem samym w sobie. W Starym i Nowym Testamencie prawie wszędzie o nich czytamy. Koran i inne ważne księgi w ogóle nie opisują ponadnaturalnych wydarzeń. Wyjątek stanowi jeden prorok w księdze Mahometa – Ten czynił znaki i cuda. Jak myślicie kto Nim był? Tak, był Nim Pan Jezus. Dlaczego w chrześcijaństwie czytamy o zmartwychwstaniu Łazarza i tysiącach innych niebywałych zdarzeniach? Odpowiedź jest…
-

Sieroty i wdowy 2
Właśnie dowiedziałem się, że w moim mieście ponad 170 dzieci czeka na rodzinę zastępczą. Jak wiecie mamy siedmioro dorosłych pociech i troje wnucząt. Postanowiliśmy jednak zaadoptować na odległość piękną dziewczynkę w Indiach. Na razie robimy strasznie niewiele, ale coś się ruszyło. Nie wiem, co będzie dalej, ale mój Bóg nazywa siebie samego Ojcem sierot, więc jako Jego syn chcę Go naśladować (Ps.68,6). On nie jest zainteresowany czubkiem własnego nosa i…
-

Wiara 3
„Po paru dniach znowu poszedł do Kafarnaum. Dowiedziano się, że jest w domu. Wtedy zeszło się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami brakowało miejsca. On natomiast głosił im Słowo. I oto przyszli do Niego ze sparaliżowanym. Nieśli go czterej mężczyźni. A ponieważ tłum był tak wielki, że nie mogli się przedostać do Jezusa, zdjęli dach nad Jego głową i przez otwór spuścili posłanie wraz z chorym. A Jezus, widząc ich wiarę, powiedział do sparaliżowanego: „Synu, przebaczone są ci grzechy” (Mr.2,1-7). Ciekawe, że Pan Jezus rozpoznał szczególny…
-

Wiara 2
„Przybyli do Jerycha. A gdy wychodzili z miasta – On, Jego uczniowie oraz spory tłum – siedział przy drodze niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza. Na wieść o tym, że przechodzi sam Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: Synu Dawida, Jezusie! Zlituj się nade mną! I wielu próbowało go uciszyć. On jednak tym głośniej wołał: Synu Dawida! Zlituj się nade mną! Wtedy Jezus przystanął. Zawołajcie go – polecił. Zawołali go więc, mówiąc: Odwagi! Wstawaj! Woła cię. Bartymeusz zrzucił płaszcz, zerwał się na nogi i podszedł do Jezusa. Jezus zapytał: Co chcesz, abym…

