-
Nie spuszczaj wzroku!
„Chcę zaszczepić w was moc, cnotę i chwałę, jaka jest w tym Imieniu. Sześć osób weszło do domu chorego człowieka, aby się o niego modlić. Był on liderem w Kościele Episkopalnym i leżał w łóżku całkowicie bezsilny. Przeczytał małą broszurę o uzdrowieniu i słyszał o ludziach modlących się za chorych. Dlatego poprosił tych przyjaciół, których uważał za zdolnych, aby modlili się „modlitwą wiary” (Jak.5,15). Został namaszczony olejem zgodnie z Jakuba…
Brak komentarzy do Nie spuszczaj wzroku! -
Powrót do korzeni
Tertulian (ok. 155 – ok. 240 r. n.e.) był odważnym i błyskotliwym wczesnochrześcijańskim głosem z Kartaginy w Afryce Północnej. Często nazywany „ojcem łacińskiego chrześcijaństwa”, był jednym z pierwszych wielkich teologów, którzy wyrażali wiarę w języku łacińskim. Jego pisma położyły fundament pod kluczowe doktryny, w tym jego mocne sformułowanie nauki o Trójcy. Tertulian bronił Ewangelii z ognistym przekonaniem, konfrontując pogaństwo i herezję niezachwianą wiarą w moc Bożą. Jego pasja do prawdy i…
-
Małżeństwo na poziomie
Jonathan Edwards (1703-1758) i jego żona byli uważani za dobre małżeństwo – zgrany zespół. Sarah (1710-1758) dorastała na plebanii, ucząc się, jak być żoną pastora. George Whitefield, słynny ewangelista z Anglii, odwiedził kiedyś ich dom i powiedział: „Słodszego małżeństwa nie widziałem.” Będąc jeszcze kawalerem, Whitefield zaczął się modlić, aby Bóg dał mu taką towarzyszkę życia jak Sarah Edwards. Samuel Hopkins, wówczas młody kaznodzieja na praktyce, wspominał: „Nikt, kto miał rozeznanie, nie mógł przebywać…
-
I oto chodzi!
„Prezbiterianin i ja Kilka lat temu miałem lecieć liniami Singapore Airlines z San Francisco do Singapuru, a potem dalej do Birmy. Nasz nocny lot został opóźniony o 12 godzin i Singapore Airlines umieściły pasażerów w hotelu. W autobusie do hotelu usiadłem obok pewnego Koreańczyka. Nawiązałem z nim rozmowę. Nasza rozmowa wyglądała tak: Ja: Więc dokąd pan leci?Koreańczyk: Lecę do domu, do Seulu. A pan?Ja: Lecę do Birmy.KM: Birma? To nietypowe. Co będzie pan robił…
-
Przeniesienie w duchu
„Kiedy głosiłem w jednym z kościołów w Południowej Afryce, obecna była na nabożeństwie pewna Amerykanka, której syn mieszkał w stanie Iowa.Zanim rozpoczęło się nabożeństwo, poprosiła mnie na bok na zaplecze budynku kościoła i powiedziała, że właśnie otrzymała list od swojej synowej. W liście tym napisane było, że jej syn, profesor college’u, wygląda na chorego na gruźlicę. Był zmuszony zrezygnować z posady nauczyciela i znajdował się w stanie wielkiego osłabienia. Rozmawiając…

