„Lepiej obrazić człowieka niż zasmucić Ducha Świętego.” Leonard Ravenhill
Jako przywódca spotykam się z sytuacjami, że muszę wybrać czy zdanie człowieka (również na mój temat), czy zdanie Ducha Świętego jest ważniejsze. Kiedyś w służbie Pana Jezusa nastąpił szczególny moment. Jego matka wraz z rodzeństwem przyszli zatrzymać Jego służbę. Myśleli, że Chrystus oszalał. Mieli ku temu wystarczające „dowody” od wielu świadków. Przyszli, by zakończyć „to szaleństwo”, będąc całkowicie przekonani, iż oni a nie Jezus mają rację. Syn Boży musiał więc kolejny raz zdecydować, czy będzie słuchał swojego niewidzialnego Ojca, czy najbliższych krewnych. Spójrzmy na tekst biblijny:
„Następnie udał się do domu. I znów zszedł się tłum, tak że nawet nie zdążyli się posilić. A gdy Jego bliscy dowiedzieli się o tym, wyruszyli po Niego, gdyż rozniosło się (lub „mówili bowiem”), że odszedł od zmysłów (lub „że szaleje”). Znawcy Prawa natomiast, którzy przybyli z Jerozolimy, utrzymywali, że ma w sobie Belzebuba i że wypędza demony za sprawą tego ich władcy.” (Mr.3,20-22)
Już widzicie jak poważnie wszystko wyglądało. Chwilę potem czytamy, co następuje:
„Tymczasem przyszła Jego matka oraz Jego bracia. Zatrzymali się na zewnątrz i posłali do Niego wiadomość, aby Go przywołać. Wokół Niego natomiast siedział tłum. Donieśli Mu zatem: Twoja matka, Twoi bracia i Twoje siostry stoją na zewnątrz i proszą, abyś wyszedł. Wtedy im odpowiedział: Kto jest moją matką i moimi braćmi? Po czym powiódł oczyma po tych, którzy wokół Niego siedzieli, i oświadczył: Oto moja matka i moi bracia. Każdy bowiem, kto spełnia wolę Boga, ten jest moim bratem i siostrą, i matką” (Mr.3,31-35).
Pan Jezus ponownie musiał zdecydować, czy będzie robił to, czego oczekują od niego najbliżsi, czy też czego oczekuje od Niego Bóg. W pewnym sensie Chrystus odciął się od swojej matki i rodzeństwa, wybierając misję i tych, którzy chcieli w pełni za Nim podążać. Na szczęście najbliżsi krewni, jak pokazuje historia, nie obrazili się na amen za to jak ich Jezus potraktował i niedługo potem stali się Jego naśladowcami wraz z matką.
Liczę, że tych wszystkich, których obraziłem, wybierając wolę Boga a nie człowieka spotkam jeszcze na swej drodze i będziemy razem podążać. A tak swoją drogą mam taką zasadę: Kto jest prowadzony Duchem Świętym raczej się nie obraża.

Dodaj komentarz