Przetłumaczmy to stwierdzenie: „Głos ludu jest głosem boga.” Jeśli rozumieć właściwie wypowiedź Hezjoda, to powtarzanej przez wszystkich (lub wielu) pogłoski nie sposób skutecznie zanegować. „Staje się nieśmiertelna niczym bóstwo, nawet jeśli nie ma nic wspólnego z prawdą.”
Pierwszy raz tę łacińską sentencję usłyszałem w liceum. Wg moich nauczycieli miała ona oznaczać (co jakoś od samego początku mi nie pasowało), że większość ma zawsze rację, a demokracja jest głosem Najwyższego. Jedno wiem napewno: ignorancja i dyletanctwo zalewają nasz świat od zarania dziejów niestety za zgodą całych społeczeństw. Jeśli chcemy jedynie chleba i igrzysk to gratuluję.
Zarówno śmierć Sokratesa jak i Syna Bożego dokonały się vox populi, demokratycznie. Czy słusznie? Dla mnie pytanie jest retoryczne.
Sokrates został skazany na śmierć przez sąd w Atenach, a zgodnie z wyrokiem musiał wypić truciznę (cykutę). Zrobił to dobrowolnie i bez ucieczki, bo pozostał wierny swoim przekonaniom i prawu. W 399 roku p.n.e. ateński sąd ludowy oskarżył go o:
Demoralizowanie młodzieży – przez nauczanie krytycznego myślenia i kwestionowanie autorytetów. Jego uczniowie mieli zadawać pytania.
Bezbożność – czyli brak czci dla bogów uznawanych przez państwo.
Wprowadzanie nowych bóstw (np. jego „daimonion” – wewnętrzny głos sumienia). Uczniowie nie mieli robić rzeczy, których ich własne sumienie im zabraniało.
Jak wiemy w starożytności było trzech największych filozofów. Sokrates, jego uczeń Platon i uczeń Platona Arystoteles. Po co ten wywód? Chcę uzmysłowić wszystkim, że nie powinniśmy utożsamiać się z bezimienną masą we wszytkim, co twierdzi, lecz winniśmy stać się dobrymi uczniami (mieć dobrych mentorów), aby stać się dobrymi nauczycielami (mentorami).
Tym tropem poszli na długo przed Sokratesem Jozue, Elizeusz, a później pierwsi apostołowie, Tymoteusz itd. Jeśli chcemy zmienić świat w mocy Ducha Świętego pomoże w tym procesie zmiana paradygmatu naszego myślenia. Powinniśmy z osób nowonarodzonych (to bardzo dobrze kiedy jesteśmy nawróceni) stać się kimś więcej – stać się uczniami Jezusa. Oznacza to między innymi posiadanie duchowego (duchowych) ojca (mentora). Czyli powinniśmy się uczyć od mądrzejszych od nas i odpowiadać przed nimi)? Ludzie mówią, że ich pastorem jest Jezus i tak powinno być. Nie przeduchawiajmy i nie bądźmy zbuntowani duchowo. Bezstresowe wychowanie (bez jakiejkolwiek dyscypliny) zawsze źle się kończy. Poddajmy się pod Boży autorytet a staniemy się prawdziwie wolni i będziemy ekstremalnie szybko wzrastać dla Bożej chwały. Ostrzegam oczywiście przed sekciarzami i tak zwanymi mentorami, którzy mają niecne cele i żyją nieetycznie.

Dodaj komentarz