„Przywódca, który nie potrafi powiedzieć „nie” rozpraszającym go rzeczom, nie potrafi powiedzieć „tak” swojem celowi. Ostatecznie trudno takiego przywódcę nazwać przywódcą.” Marian Rassek
W drodze na krzyż Pan Jezus, jak zawsze, był niesamowicie skupiony. Misja, którą zlecił Mu Jego Ojciec była turbo ciężka. W każdej chwili mógł zrezygnować, dając się rozproszyć w ten czy inny sposób. Chrystus jednak nie pozwolił sobie na to.
Via Dolarosa była ostatnią z dróg jaką miał pójść przed swoją śmiercią i właśnie tam usłyszał lament kobiet, które płakały z Jego powodu. Chrystus odpowiedział, kolejny raz, w jeden jedynie znany sobie sposób – odpowiedział całkowicie spokojny i świadomy tego co robił.
„Córki jerozolimskie nie płaczcie nade Mną. Płaczcie raczej nad sobą i nad swoimi dziećmi. Bo zbliżają się dni, w których będą mówić: Szczęśliwe kobiety niepłodne, łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. W tych dniach będą wołać do gór: Padnijcie na nas! I do wzgórz: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem takie rzeczy czynią, co się stanie z uschłym?” (Łk.23:29-31)
W słowach Pana nie słyszymy zagubionego, zalęknionego i niepewnego człowieka, lecz człowieka który cytuje Izajasza, Ozeasza i Ezechiela. Jezus idąc na śmierć nadal był świadomym celu przywódcą, który zdawał sobie sprawę z tego jak niebezpieczne czasy nastąpią po Jego śmierci. Prawdziwe nasz Zbawiciel poruszał się nie tylko w duchu mocy, ale także w duchu miłości i duchu samokontroli (trzeźwego umysłu). Jezus współczuł płaczącym niewiastom choć mógł użalać się nad sobą. Jezus mój Mistrz, mój Bohater, mój Wzór, mój Zbawiciel.
Modlitwa: Panie pomórz mi stać się liderem Twojego rodzaju.


Dodaj komentarz