Co głosimy?

„To, czego nie doświadczył kaznodzieja w swoim własnym życiu, tego nie doświadczą również słuchający jego słów.” Z.T. Fomum

Sens tej wypowiedzi jest bardzo prosty: kaznodzieja może przekazywać innym tylko to, co rzeczywiście stało się częścią jego własnego życia. Można nauczać o wierze, modlitwie, posłuszeństwie Bogu, świętości czy życiu z Chrystusem, ale samo przekazywanie informacji nie powoduje jeszcze duchowej rzeczywistości w życiu słuchaczy.

Kaznodzieja, który sam nie żyje w modlitwie, może mówić o modlitwie. Może znać wiele książek na jej temat, cytować odpowiednie wersety i wygłaszać piękne kazania, ale nie przekaże ludziom własnego doświadczenia w dziedzinie modlitwy.

Jeżeli sam nie chodzi z Bogiem, trudno będzie poprowadzić innych do głębokiej relacji z Bogiem.

Jeżeli sam nie nauczył się posłuszeństwa, jego nauczanie o posłuszeństwie pozostanie przede wszystkim teorią.

Jeżeli sam nie przeszedł przez próby wiary, może mówić o wierze, ale nie będzie miał tego samego autorytetu człowieka, który poznał Boga w ogniu doświadczenia.

Dlatego prawdziwa służba zaczyna się nie od pytania:

„Co mam powiedzieć ludziom?”

ale:

„Czego Bóg dokonał najpierw we mnie?”

To bardzo dobrze współgra z zasadą Pawła:

„To, co usłyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni nauczać również innych.” (2Tym.2:2)

Paweł nie przekazywał jedynie informacji. Przekazywał życie, które sam otrzymał i którym żył.

Podobnie powiedział:

„Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja jestem naśladowcą Chrystusa.”
(1Kor.11:1)

To jest sedno myśli Fomuma: ludzie uczą się nie tylko z tego, co kaznodzieja mówi, ale przede wszystkim z tego, kim on jest i jak żyje.

Dlatego można powiedzieć: Kazanie może dotrzeć do uszu, ale tylko życie może dotrzeć do życia.

Jeżeli kaznodzieja doświadcza Boga, jego słuchacze mogą nauczyć się doświadczać Boga.
Jeżeli żyje w pokucie, może prowadzić innych do pokuty.
Jeżeli trwa w modlitwie, może rozpalić innych do modlitwy.
Jeżeli jest posłuszny Słowu, jego życie staje się żywą ilustracją tego Słowa.

Nie oznacza to oczywiście, że Bóg nie może użyć człowieka niedoskonałego. Wszyscy kaznodzieje, podobnie jak każdy z nas, potrzebują łaski. Chodzi raczej o to, że największa siła duchowego przekazu płynie z prawdy, która została najpierw przeżyta przed Bogiem.

Dlatego pytanie dla każdego, kto naucza innych, brzmi:

„Czy to, o czym mówię ludziom, jest już rzeczywistością w moim własnym życiu?”

Ponieważ Bóg najpierw chce wykonać swoje dzieło w kaznodziei, a dopiero potem przez kaznodzieję w innych.


powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *