„Człowiek, który dużo modli się w ukryciu, będzie modlił się krótko publicznie.” John Hyde
Brat John był wspaniałym misjonarzem w Indiach. Jego nieprawdopodobnie wielka skuteczność w modlitwie wynikała z treści powyższej wypowiedzi. W 100% zgadzam się z takim podejściem. Kiedy obserwuję chrześcijan, którzy zmagają się w modlitwie z demonami i mówią, że to ciężka praca, nie mogę się z tym zgodzić. Może brat John stara się im coś podpowiedzieć?
Już wspominałem, że właśnie wracam z Indii i piszę ten tekst z pociągu (ostatni etap podróży do domu), wciąż pamiętając, jak lekko było usługiwać ludziom i oglądać cuda i znaki. Jarzmo Pana Jezusa, jak mówił, jest miłe i lekkie. Wierzcie mi, byłoby trudno, gdyby nie trwanie w Nim. Modląc się i spędzając czas ze Słowem Bożym wydajemy zawsze wiele owocu, który jest wieczny.
Kiedy jesteś w takim miejscu jak Indie gdzie na każdym kroku widzisz wizerunek bogini Kali trzymającej głowę oderwaną od tułowia, z której tryska krew, warto poruszać się w mocy Najwyższego. Ta moc musi manifestować się w krótkich modlitwach. Gdy modlisz się zbyt długo, ludzie przestają ci wierzyć – ona musi działać. Świat duchowy jest realny i jedynie manifestacja Boga Najwyższego przekonuje i pomaga tym utrudzonym ludziom.
Przypomina mi się sytuacja z jednym z pastorów, który z powodu cukrzycy miał unieruchomioną rękę. Kiedy położyłem na jego ramieniu swoją dłoń i nakazałem w jednym zdaniu, aby choroba opuściła jego ciało momentalnie podniósł ją do góry i zaczął nią ruszać. Mawiamy: „krótko i zwięźle”. Ojcu chwała!
Powiedz to ponownie: „choroba jest nielegalnym intruzem w moim ciele”. Każda z dolegliwości ma swoją nazwę – imię, lecz jest jedno imię dane ludziom – pod niebem i ziemią, ponad wszelkim imieniem. NIestety fakt, że wielu próbuje używać imienia Jezusa nie gwarantuje skuteczności jeśli delikwent nie spędza czasu z Bogiem.


Dodaj komentarz