„Pamiętam, jak słyszałem o nauczycielce szkółki niedzielnej, która doprowadziła każde ze swoich dzieci do Chrystusa. Była wierną nauczycielką. Potem próbowała skłonić swoje dzieci, by wychodziły i przyprowadzały inne dzieci do szkółki. Pewnego dnia jedno z nich przyszło i powiedziało, że próbowało namówić dzieci z pewnej rodziny, aby przyszły do szkółki niedzielnej, ale ojciec był niewierzący (słowo to dawniej oznaczało „ateistę”) i nie pozwolił na to. „Kim jest niewierzący?” — zapytało dziecko. … Nauczycielka wyjaśniła jej … a dziewczynka była tym zupełnie zszokowana.
Kilka dni później dziewczynka przechodziła koło poczty w drodze do szkoły i zobaczyła, jak ten ojciec właśnie z niej wychodzi. Podbiegła do niego i zapytała: „Dlaczego nie kochasz Jezusa?” Gdyby to był mężczyzna, który zadałby mu takie pytanie, zapewne by go uderzył. Spojrzał na nią i poszedł dalej. Drugi raz powtórzyła pytanie: „Dlaczego nie kochasz Jezusa?” Wyciągnął rękę, aby delikatnie ją odsunąć, ale kiedy spojrzał w dół, zobaczył jej łzy. „Proszę pana, proszę mi powiedzieć, dlaczego pan nie kocha Jezusa?” Odepchnął ją i poszedł swoją drogą.
Kiedy dotarł do biura, nie mógł wyrzucić tego pytania z głowy. Wszystkie listy zdawały się mówić: „Dlaczego nie kochasz Jezusa?” Wszyscy ludzie w jego miejscu pracy zdawali się mówić: „Dlaczego nie kochasz Jezusa?” Gdy próbował pisać, jego pióro zdawało się formować słowa: „Dlaczego nie kochasz Jezusa?” Nie mógł zaznać spokoju, a nawet na ulicy, pośród innych przedsiębiorców, wydawało mu się, że ciągle słyszy to pytanie: „Dlaczego nie kochasz Jezusa?”
Pomyślał, że gdy nadejdzie noc i wróci do domu do swojej rodziny, zapomni o tym. Ale nie potrafił. Skarżył się, że źle się czuje, i poszedł do łóżka. Lecz gdy położył głowę na poduszce, ten głos nadal szeptał: „Dlaczego nie kochasz Jezusa?” Nie mógł zasnąć.
W końcu, około północy, wstał i powiedział: „Wezmę Biblię i znajdę miejsce, w którym Chrystus sobie przeczy — wtedy będę miał powód nie kochać Jezusa”. Otworzył Ewangelię Jana. Moi przyjaciele, jeśli chcecie znaleźć powód, by nie kochać Chrystusa, nie sięgajcie po Jana. On znał Go zbyt dobrze. Nie wierzę, że człowiek może przeczytać Ewangelię Jana i nie zostać skierowanym ku Chrystusowi.
Przeczytał ją całą i nie znalazł żadnego powodu, by Go nie kochać — za to znalazł wiele powodów, by kochać Jezusa. Czytał tę księgę, i zanim nastał ranek, klęczał na kolanach — a pytanie zadane przez to małe dziecko doprowadziło go do nawrócenia.”
Autor: D. L. Moody

Dodaj komentarz