„Zdarzało się czasem, że niektórzy moi przyjaciele, którzy bardzo mnie kochają, mówili rzeczy w stylu: „Krucjaty Christophera Alama są jak krucjaty Reinharda Bonnkego”.
Tak, docieramy do wielu ludzi, ale nawet nie zbliżamy się do bycia podobnymi do Reinharda Bonnkego. Porównywanie mnie do Reinharda Bonnkego jest jak porównywanie świecy do słońca. W języku hindi jest takie powiedzenie: „Kahaan Gangu teli aur kahaan Raja Bhoj” (gdzie skromny olejarz Gangu, a gdzie król Bhoj).
Reinhard Bonnke jeździł do największych miast, podczas gdy my udajemy się do mniejszych miejscowości. Jego wyposażenie było znacznie większe niż nasze. Był o wiele większym Bożym człowiekiem, niż ja kiedykolwiek będę.
Kiedy patrzę na siebie, czuję, jakbym naprawdę żył snem. Reinhard Bonnke pochodził z wspaniałej zielonoświątkowej rodziny, z pobożnymi rodzicami, którzy byli pastorami. Moje tło to bezbożni muzułmańscy rodzice. Jeśli miejsce, w którym jestem dzisiaj, jest najwyższym miejscem, jakie kiedykolwiek osiągnę w życiu, to i tak zaszedłem niezwykle wysoko jak na kogoś z mojego pochodzenia — byłem grzesznym, samobójczym, nieznanym muzułmańskim chłopakiem tak dalekim od Boga. Otrzymałem już znacznie więcej, niż kiedykolwiek mógłbym sobie wymarzyć w tym życiu. WSZYSTKO w moim życiu i służbie było w 100% Łaską i niczym innym. Jezus używał mnie nie dzięki moim zasługom, ale pomimo moich słabości. Niech Bogu będzie cała chwała.
Reinhard Bonnke był wielkim Bożym człowiekiem. Znałem go dobrze jako przyjaciela i mentora. Podejmowałem kluczowe i przełomowe decyzje w życiu dzięki jego radom. Przeprowadzka do Ameryki i dołączenie do Kościoła Zborów Bożych były dwiema z tych decyzji podjętych z jego wskazania, i jestem wdzięczny za jego wpływ w moim życiu. Chciałbym być choć w połowie takim człowiekiem, jakim on był, jeśli chodzi o miłość, pokorę i pasję do Ewangelii. Jestem błogosławiony, że mogłem kroczyć w jego cieniu i że starałem się „naśladować Chrystusa tak, jak czynił to brat Reinhard”.
Na koniec, moi umiłowani bracia, pamiętajmy zawsze, że Bóg nagradza nas nie według wielkości naszej służby czy tłumów na naszych zgromadzeniach. On nagradza naszą wierność Jego powołaniu.
Jednych z nas powołuje do rzeczy wielkich. Innych do rzeczy średnich. A jeszcze innych do służby w sposób, który może wyglądać „mały” w oczach ludzi. Dlaczego tak jest — nie wiem. To po prostu Jego zamysł i Jego wola oraz sposób, w jaki postanowił działać w naszym życiu i przez nasze życie.
Dlatego nigdy nie dążmy do „wielkości”, ale podążajmy za Jezusem z wiernością, posłuszeństwem i oddaniem; kochając naszego Mistrza z całego serca i z płonącą pasją do zgubionych.
Niech Jezus Chrystus zawsze będzie uwielbiony przez nasze życie!”
Autor: Christopher Alam

Dodaj komentarz