Manhattan rok 1857

Jeremiah Lanphier był cichym, uprzejmym biznesmenem – nie kaznodzieją ani osobą publiczną – który podjął pracę jako świecki misjonarz w Kościele Reformowanym Holenderskim w Dolnym Manhattanie. Zasmucony duchową obojętnością wokół siebie i poruszony modlitwą, zaczął zapraszać ludzi na południowe spotkania modlitewne przy ulicy Fulton, zaledwie kilka kroków od Wall Street. W środę, 23 września 1857 roku, otworzył drzwi do małego pokoju na piętrze. Przez pierwsze trzydzieści minut nikt się nie pojawił. Potem wszedł jeden mężczyzna. Pod koniec godziny było ich sześciu – cicho szukali Boga w samym sercu finansowej dzielnicy miasta.

Zachęceni tym skromnym początkiem, mężczyźni spotkali się ponownie tydzień później. Wieść zaczęła się rozchodzić. W kolejną środę frekwencja się podwoiła. Potem potroiła. Wkrótce grupa zaczęła spotykać się codziennie w południe. W mieście napędzanym grafikami i interesami, mężczyźni z banków, firm żeglugowych, kancelarii prawnych i domów handlowych zaczęli odchodzić od biurek, by się modlić. Spotkania obejmowały czytanie Pisma Świętego, krótkie zachęty, zwięzłe modlitwy i świadectwa – wszystko zamknięte w jednej godzinie, aby pracownicy mogli wrócić do swoich zajęć wzmocnieni i odnowieni.

W ciągu kilku tygodni tłumy zaczęły przewyższać pojemność pierwotnego budynku. Otworzono sale pomocnicze, a kolejne kościoły w całym Manhattanie zaczęły organizować południowe zgromadzenia modlitewne. Brooklyn, Filadelfia, Boston, Cleveland i Chicago poszły ich śladem. Ruch rozprzestrzeniał się po całym kraju w zdumiewającym tempie. Szacuje się, że tylko w Nowym Jorku codziennie na modlitwę gromadziło się ponad dziesięć tysięcy osób. W ciągu następnego roku ponad milion ludzi w całym kraju nawróciło się do Chrystusa. Całe miasteczka zostały poruszone. Kościoły się zapełniły. Duchowy klimat Ameryki zaczął się zmieniać.

Jedną z niezwykłych cech tego Bożego poruszenia było to, że było ono prowadzone przez zwykłych ludzi. Biznesmeni, urzędnicy, rzemieślnicy i studenci jednoczyli się w modlitwie. Nie było żadnej dominującej osobowości, która stałaby na czele przebudzenia. Duch Święty działał poprzez modlitwy zwyczajnych wierzących. Ludzie przychodzili w pokorze, a wychodzili z nadzieją. Spotkania naznaczone były szczerością, bojaźnią Bożą i głębokim poczuciem Bożej obecności. W samym sercu najbardziej ambitnego miasta Ameryki Bóg przyciągał ludzkie serca z powrotem do siebie – poprzez modlitwę.

Czas przebudzenia był wyjątkowy. W październiku 1857 roku, zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu tych pierwszych spotkań modlitewnych, rynek giełdowy załamał się. Banki upadały. Firmy bankrutowały. Wall Street zostało wstrząśnięte – zarówno gospodarczo, jak i duchowo. W samym środku finansowego kryzysu tysiące ludzi zwróciło się ku Chrystusowi. Niektóre relacje opisują mężczyzn klęczących na modlitwie przed Giełdą Nowojorską. Statki wpływające do portu w Nowym Jorku donosiły o wyczuwalnym poczuciu przekonania o grzechu już przy wejściu do miasta. Boża obecność spoczywała na ulicach i w świątyniach Manhattanu. To, co zaczęło się od jednego człowieka modlącego się cicho przy Fulton Street, stało się przebudzeniem ogólnonarodowym.


powered by Advanced iFrame

Komentarze

Jedna odpowiedź na “Manhattan rok 1857”

  1. Bardzo budujące. Zachęca do wytrwałości w modlitwie. Dzięki Bogu, że On się nie zmienia i ma moc czynić takie rzeczy dzisiaj, w naszym kraju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *