Silne dzieci

„Łatwiej jest wychować silne dzieci, niż naprawiać złamanych mężczyzn” powiedział Frederick Douglass. (1818–1895). Frederick był amerykańskim działaczem na rzecz zniesienia niewolnictwa, pisarzem, mówcą i reformatorem społecznym. W młodości uciekł z niewoli i stał się jednym z najbardziej wpływowych głosów w ruchu abolicjonistycznym (przeciwko niewolnictwu).

Powyższy cytat pochodzi z jego doświadczenia – wiedział, jak wielką cenę płacą ludzie, których dzieciństwo zostało naznaczone cierpieniem, przemocą, ignorancją. Uważał, że wczesne wsparcie, edukacja i miłość mogą uchronić przyszłe pokolenia przed złamaniem wewnętrznym.

Mój przyjaciel powiedział kiedyś: „Dzisiaj dzieci nie są wychowywane, lecz chowane”. Kiedy przyjrzymy się historii tzw. „bezstresowego wychowania”, które zaczęło się w Szwecji w latach 70. ubiegłego wieku odkryjemy, że dzisiaj ci „postępowi” rodzice umierają w samotności, nie mając żadnych relacji ze swoimi dziećmi. Coś poszło nie tak. W Norwegii kiedy dziecku coś się nie podoba, może dzwonić na policję, a ta z całą powagą urzędu jaką reprezentuje, najczęściej uznaje, że rodzic jest winny, biorąc pod uwagę zeznanie siedmiolatka. Nie mówię, że wszyscy rodzice są idealni, ale państwo nie powinno przyjmować roli opiekuńczej, która w sposób naturalny przysługuje ojcu i matce. Oczywiście, jeśli ci ostatni wychowywali dzieci „bezstresowo”, to nie ma się co dziwić, że policja musi interweniować – nierzadko kiedy jest już za późno.

Tak czy inaczej, potrzebujemy wrócić do pierwotnych ustawień. Kochający siebie nawzajem i dzieci rodzice są tak naprawdę jedynym rozwiązaniem. Nie chodzi przy tym o wychowanie, gdzie dostarcza się młodzieży więcej i więcej wiedzy oraz wciąż nowych umiejętności. Nauczenie synów i córki inteligencji emocjonalnej oraz etyki w postępowaniu jest kluczowe. Pracować ciężej i uczciwie oznacza iść szybciej i stabilniej. Niestety, rodzice zamiast spędzać czas ze swoimi pociechami fundują im dodatkowe lekcje jazdy konnej, tenisa oraz naukę 3 języków (wachlarz możliwości do wyboru jest dużo większy, wierzcie mi). Dla mnie najważniejszą rzeczą w wychowywaniu moich synów i córek było ukształtowanie ich serc. Kiedy pomagali słabszym w klasie (zarówno niepełnosprawnym jak i gorzej uczącym się), wtedy wiedziałem, że czeka ich dobra przyszłość. Ponieważ występuje podstawowa zasada: Kiedy siejesz dobro, będziesz zbierał dobro. I to się dzieje teraz, kiedy są dorośli. Nie znaczy to, że nie mają problemów, ale… Pismo Święte uczy, że „Kto jest dobroczynny, będzie wzbogacony, a kto innych pokrzepia, sam będzie pokrzepiony” (P.Sal.11,25).

Pierwszą i najważniejszą charakterystyką życia mojego Pana i Mistrza było nie tyle głosić, nauczać czy uzdrawiać chorych (co czynił), ale czynić dobro wszystkim i wszędzie, gdzie się udawał. Zacytujmy ten wspaniały opis. „Wiecie o Jezusie z Nazaretu, że Bóg namaścił Go Duchem Świętym i mocą. Wiecie też, że wszędzie, gdzie chodził, czynił dobrze i leczył wszystkich dręczonych przez diabła, działo się tak dlatego, że był z Nim Bóg” (Dz.10,38). Z kim w pierwszej kolejności jest Bóg? Z tym, co czyni cuda? Nie! Ojciec był ze swoim Synem dlatego, że w pierwszej kolejności demonstrował dobroć swojego Ojca wszędzie, gdzie się udał! Cuda idą zawsze w ślad za taką postawą. Mój ojciec duchowy zawsze mawiał, iż rzeczy pierwsze muszą być pierwsze, a drugie muszą być na drugim miejscu.

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *