„Kiedy twoja edukacja ogranicza twoją wyobraźnię, nazywamy to indoktrynacją” Nikola Tesla. W tym stwierdzeniu genialnego wynalazcy jest wiele prawdy. Na świecie mamy do czynienia z dwiema grupami ludzi: rzemieślnikami i artystami. Możesz spotkać dwóch architektów wnętrz. Jeden będzie korzystał z dostępnych zagranicznych katalogów, by stworzyć projekt, a drugi będzie tworzył. Artysta widzi projekt w swoim wnętrzu – on używa swojej wyobraźni, swojej artystycznej duszy – nigdy nie idzie na skróty. Oglądałem występ dyplomowy mojego syna. Właśnie skończył studia na Wydziale Musicalu na Uniwersytecie Muzycznym w Poznaniu. Napisałem po jego występie do całej familii: „Ten gość ma to coś”. Pani Rektor była zachwycona Andrzejem. Jako ojciec jestem z niego bardzo dumny. Rzecz jasna, chłopak ciężko pracował na swój sukces, ale bez dwóch zdań jest artystą.
W Biblii znajdujemy opis pewnego zdarzenia, które znacząco wpłynęło na moje chrześcijańskie życie. Mój ojciec wiary, Abraham, otrzymał od Pan Boga obietnicę w postaci syna. On był już stary, a jego żona bezpłodna. Bóg zmienił nawet jego imię z Abram na Abraham – co znaczy ojciec wielu narodów. Ta podpórka jednak nie wystarczyła. Stąd Bóg wziął Abrahama na świeże powietrze, by się przewietrzył. Niekoniecznie. Ojciec Niebieski pokazał mu gwiazdy i powiedział: „Potem wyprowadził go na dwór i rzekł: Spójrz teraz ku niebu i policz gwiazdy, jeśli możesz je policzyć. I rzekł do niego: Tak liczne będzie twoje potomstwo.” (1Mj.15,5). Mówił też, że jego potomstwo będzie liczne jak piasek morski (1Mj.22,17 i 32, 12). Co Bóg chciał zrobić z Abrahamem? Chciał rozszerzyć jego wyobraźnię – chciał, by sięgała poza jego ograniczony umysł i bardzo trudne okoliczności. Nawet jeśli wierzymy, że Bóg może zrobić absolutnie wszystko, nie możemy ograniczać swoich marzeń i wyobraźni do tego, co postrzegają nasze zmysły i czego doświadczyliśmy w przeszłości. Nie możemy też słuchać tych „życzliwych”, którzy śmieją się z naszych marzeń opartych o Boże obietnice. Bóg wciąż czyni rzeczy nowe, ale możemy tego nie dostrzegać (Iz.43,19). Kto jak kto, ale nasz Bóg ma wyobraźnię. Wystarczy popatrzeć co, ile i jak stworzył. Nazywamy coś takiego „ułańską fantazją”. Przy czym raczej ułanie uczyli się od Stwórcy, a nie na odwrót.


Dodaj komentarz