ai generated, treasure chest, treasure

Inna liga

Nie zmuszam się do wpasowania tam, gdzie nie pasuję. Jako chrześcijaninowi nie jest mi po drodze z grzechem. Kocham grzeszników, ale nie chcę mieć nic wspólnego z tym, co oni robią. Bardzo dawno temu podjąłem decyzję, by być szczęśliwym na Boży sposób. Psalmista napisał: „O, jak szczęśliwy jest ten, kto nie kieruje się radą bezbożnych, nie przesiąkł podłością grzeszników, nie zajął miejsca w gronie szyderców” (Ps.1,1). Nie będę dopasowywał się do światowych standardów. Pamiętam, jak za czasów komuny wielu mi tłumaczyło, że skoro system nas okrada to mamy prawo wynosić narzędzia z zakładu pracy – inaczej mówiąc: kraść. Mówiono: „Skoro nam tak mało płacą, to „dorobimy” do pensji”. Ten rodzaj osiągania zysków mi nie odpowiadał i nie odpowiada, a co za tym idzie, również ten rodzaj szczęścia, który stąd wynika. Dla ufającego Chrystusowi nie przystoi być jak wszyscy. Martwe ryby płyną z prądem. Mój ojciec wiary, Abraham (jeszcze wtedy Abram), pokonał 4 królów i uratował porwanego przez nich Lota (bratanka) wraz z całą jego rodziną i dobytkiem. Uratował również napadniętych mieszkańców Sodomy i Gomory oraz odzyskał wszystko, co posiadali, a było tego bardzo wiele. Król Sodomy zaproponował Abramowi, by zabrał sobie cały materialny łup, a zostawił mu ludzi. Choć Abramowi należała się zdobycz (legalnie) – w końcu on pokonał wroga – nie wziął nic dla siebie. Argumentował swą postawę w następujący sposób: „Wznoszę swą rękę do Pana, Boga Najwyższego, Stwórcy nieba i ziemi, że ani nitki, ani rzemyka sandałów, ani niczego innego nie wezmę z tego wszystkiego, co należy do ciebie. Nie chciałbym, abyś kiedyś mówił: To ja wzbogaciłem Abrama” (1Mj.14,22-23). Cóż za postawa? Jak wiemy, Sodoma i Gomora miały złą sławę. Król Sodomy nie znał Boga. Wraz z całym swoim miastem żył, delikatnie mówiąc, grzesznym życiem. Patriarcha nie chciał być kojarzony w żaden sposób z tym człowiekiem. Abraham udowodnił, że ponad wszystko polegał na swoim Bogu. Nie chciał, by myślano, że kiedykolwiek prosił o pomoc grzeszny świat. Zdawał sobie sprawę, że Bóg nigdy go nie zostawi. Wolał poczekać i przyjąć wsparcie bezpośrednio od Stwórcy. Abram miał bogactwo na wyciągnięcie ręki, ale nie skorzystał. Reputacja sługi Bożego była dla niego ważniejsza niż okazja wzbogacenia się w złym stylu. Bóg zareagował natychmiast i powiedział: „Nie bój się, Abramie, Ja jestem twoją tarczą. Twoja zapłata będzie bardzo obfita!” (1Mj.15,1). Czemu nie widzimy zbyt często przełomów finansowych, które przynosi Bóg (jak u Abrahama)? Ponieważ Bóg nie ma powodów, by nas sowicie nagradzać. Wielokrotnie idziemy na skróty w tej dziedzinie. Paweł apostoł uczył: „Postawcie też sobie za punkt honoru, zgodnie z naszym zaleceniem, żyć spokojnie, pilnować swych spraw i utrzymywać się z własnej pracy. Chodzi bowiem o to, abyście wobec osób spoza kościoła postępowali godnie i od nikogo nie byli zależni” (1Tes.4,11-12). W najbliższym czasie mamy zamiar kupić budynek, który będzie służył naszej wspólnocie. Nie planujemy prosić o pieniądze kogokolwiek, a w szczególności osób ze świata. Jesteśmy otwarci raczej, by otrzymać pożyczkę od braci – nie chcemy nic za darmo. Nie odmówimy, gdy ktoś będzie się upierać, by nas wesprzeć dobrowolną ofiarą, ale nie pójdziemy na żaden kompromis z darczyńcami. Jeśli ktoś chciałby się szczycić swoim darem, to lepiej niech nie daje w ogóle na Boży cel. Prawdziwy Kościół nigdy nie dopasuje się do świata i jego metod.

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *