Nie tylko liczby

„To w Antiochii po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami.” (Dz.11:26)

Kiedyś chrześcijanin nie musiał mówić, że nim jest. Poganie sami rozpoznawali – dostrzegali Chrystusa w nim. „Mali Chrystusowie”„ tak można przetłumaczyć powyższe słowo „chrześcijanie”. Nie wiem czy dostrzegamy? Chrześcijanami nazwano uczniów a nie zwykłych członków kościoła.

Wzrost Kościoła to nie tylko liczby — chodzi o to, by stawać się coraz bardziej podobnym do Chrystusa.

Kościół może być pełen tysięcy ludzi, mieć piękne budynki, potężne programy i wypełnione nabożeństwa — ale prawdziwego duchowego wzrostu nie można mierzyć wyłącznie frekwencją.

Prawdziwe pytanie brzmi:

Czy ludzie stają się coraz bardziej podobni do Jezusa?

Czy serca są przemieniane?
Czy ludzie poddają swoje życie Bogu?
Czy wierzący wzrastają w miłości, pokorze, posłuszeństwie, przebaczeniu, świętości i współczuciu?
Czy stajemy się uczniami, którzy żyją według Słowa Bożego, a nie tylko słuchają go w niedzielę?

Bo celem Kościoła nie jest jedynie zapełnianie miejsc — ale przemienianie ludzkiego życia.

Jezus nie powołał nas jedynie do gromadzenia tłumów. Powołał nas, abyśmy czynili uczniami.

Wzrastający Kościół powinien wydawać na światło coraz bardziej dojrzałych chrześcijan.

Więcej ludzi powinno oznaczać więcej ludzi, którzy się modlą.
Więcej ludzi, którzy służą.
Więcej ludzi, którzy przebaczają.
Więcej ludzi, którzy miłują swoich nieprzyjaciół.
Więcej ludzi, którzy troszczą się o zranionych i potrzebujących.
Więcej ludzi, którzy odrzucają grzech.
Więcej ludzi, którzy niosą swój krzyż.
Więcej ludzi, którzy odzwierciedlają charakter Chrystusa wszędzie, dokądkolwiek się udają.

Liczby nie są wrogiem. Ale liczby bez przemiany nie są ostateczną miarą sukcesu.

Jedno przemienione życie może mieć większą moc niż tysiąc ludzi siedzących w budynku, którzy nie poddają swoich serc Bogu.

Nie skupiajmy się obsesyjnie na tym, jak duży wydaje się Kościół. Zapałajmy natomiast pasją, aby ludzie coraz głębiej poznawali Jezusa.

Niech nasze Kościoły nie tylko rosną liczebnie, ale także wzrastają w głębi.
Niech nie tylko przyciągają tłumy, ale także czynią uczniami.
Niech nie tylko zwiększają frekwencję, ale także zwiększają posłuszeństwo Bogu.
Niech nie tylko zapełniają budynki, ale przede wszystkim wypełniają serca Chrystusem.

Największym dowodem wzrostu Kościoła nie jest po prostu większa liczba ludzi przechodzących przez jego drzwi — lecz większa liczba ludzi, którzy stają się podobni do Jezusa.

„My wszyscy… jesteśmy przemieniani w Jego obraz, z chwały w chwałę.” (2Kor.3:18)

Wzrost Kościoła ostatecznie polega na tym, aby Chrystus był coraz bardziej kształtowany w swoim ludzie.


powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *