Kazanie nie może wznieść się w swojej życiodajnej mocy ponad poziom człowieka, który je głosi. Martwi ludzie głoszą martwe kazania, a martwe kazania zabijają. Wszystko zależy od duchowego charakteru kaznodziei. Podczas żydowskiego porządku arcykapłan miał wypisane drogocennymi literami na złotej tabliczce: „Świętość Panu”. Tak więc każdy kaznodzieja w służbie Chrystusa musi być ukształtowany i całkowicie poddany temu samemu świętemu motto. To wołająca o pomstę do nieba hańba, gdy chrześcijańska służba spada niżej w świętości charakteru i celu niż kapłaństwo żydowskie.
Jonathan Edwards powiedział:
„Podążałem dalej w gorliwym dążeniu do większej świętości i upodobnienia do Chrystusa. Niebem, którego pragnąłem, było niebo świętości.”
Ewangelia Chrystusa nie porusza się falami popularności. Nie ma w sobie samoczynnej siły rozpowszechniania. Porusza się tak, jak poruszają się ludzie, którym została powierzona. Kaznodzieja musi ucieleśniać Ewangelię. Jej boskie, najbardziej charakterystyczne cechy muszą być w nim widoczne. Przymuszająca moc miłości musi być w kaznodziei jako siła porywająca, wychodząca na zewnątrz, wszechpanująca i zapominająca o sobie. Energia zaparcia się siebie musi przenikać całe jego jestestwo — serce, krew i kości. Ma wychodzić do ludzi jako człowiek wśród ludzi, odziany w pokorę, trwający w łagodności, roztropny jak wąż i nieszkodliwy jak gołąb; związany więzami sługi, a zarazem z duchem króla — królewski w postawie, a jednocześnie prosty i słodki jak dziecko. Kaznodzieja musi oddać się całkowicie, z pełnym poświęceniem wiary, opróżniającej z siebie i gorliwością, która spala wszystko dla zbawienia ludzi.
Ludzie, którzy kształtują pokolenie dla Boga, muszą być serdeczni, bohaterscy, współczujący, nieustraszeni — gotowi na męczeństwo. Jeśli są bojaźliwi, szukają przypodobania się ludziom lub własnej pozycji, jeśli boją się ludzi, jeśli ich wiara słabo trzyma się Boga i Jego Słowa, jeśli ich zaparcie się siebie jest łamane przez wpływy egoizmu lub świata — nie będą w stanie pozyskać Kościoła ani świata dla Boga.
Najostrzejsze i najmocniejsze kazania kaznodzieja powinien głosić samemu sobie. Jego najtrudniejsza, najdelikatniejsza, najbardziej wymagająca i najdokładniejsza praca musi dotyczyć jego samego.
Szkolenie Dwunastu było wielkim, trudnym i trwałym dziełem Chrystusa. Kaznodzieje nie są twórcami kazań, lecz twórcami ludzi i świętych — i tylko ten jest dobrze przygotowany do tej pracy, kto sam stał się człowiekiem i świętym. To nie wielkie talenty, nie wielka wiedza ani wielcy kaznodzieje są tym, czego potrzebuje Bóg, lecz ludzie wielcy w świętości, wielcy w wierze, wielcy w miłości, wielcy w wierności, wielcy dla Boga — ludzie, którzy zawsze głoszą kazania świętym życiem poza kazalnicą i świętymi słowami na niej. Tacy mogą kształtować pokolenie dla Boga. Autor: E. M. Bounds
Tak, bardzo zgadzam się z tekstem umieszczonym powyżej. Brat Edward McKendree Bounds jest jednym z moich ulubionych autorów i, choć już dawno nie żyje, wciąż jest również moim mentorem w pewnym sensie, i niestrudzenie stawia mnie do pionu oraz pokazuje kierunek dla mojego życia.


Dodaj komentarz