KATOLICKA ZAKONNICA ZNALAZŁA SIĘ POD DZIAŁANIEM MOCY
Kathryn Kuhlman była świadkiem pewnego wydarzenia w Portland w stanie Oregon. Miało to miejsce podczas wielkiego nabożeństwa uzdrowieniowego w 1973 roku. Kathryn była tam w sobotę, a następnie wróciła w niedzielne popołudnie na ostatnie spotkanie. Civic Auditorium było wypełnione po brzegi. Tysiące osób nie zostało wpuszczonych.
W czasie nabożeństwa na przód wyszła katolicka zakonnica, ubrana w habit, która właśnie została uzdrowiona z guza na udzie. Była bardzo nieśmiała, gdy Kathryn wypytywała ją o naturę uzdrowienia. W końcu, ledwie słyszalnym szeptem, opowiedziała, że siedziała na parterze wraz z sześcioma innymi zakonnicami i dwoma księżmi, gdy poczuła pieczenie w nodze. Ścisnęła miejsce, gdzie wcześniej był duży guz — i guza już nie było. Dwaj księża nalegali, aby weszła na podium i złożyła świadectwo uzdrowienia.
— „Och, kochanie, to takie cudowne” — powiedziała Kathryn. — „Tak bardzo się cieszę”.
Kathryn płakała. Często płakała, gdy ktoś tego rodzaju — cichy ksiądz lub zakonnica, starszy pastor albo może doświadczony misjonarz, który całe życie poświęcił służbie Bogu — wychodził, by złożyć świadectwo uzdrowienia. Miała szczególne miejsce w sercu dla osób starszych, ubogich, małych dzieci, młodych małżeństw, a zwłaszcza dla sług Bożych.
— „Dziękuję Bogu za ciebie” — powiedziała cicho Kathryn, gdy zakonnica nieśmiało się uśmiechnęła i odwróciła, by zejść z podium.
Mała zakonnica zrobiła tylko dwa lub trzy kroki, po czym odwróciła się z powrotem w stronę Kathryn stojącej przy mikrofonie. Mówiąc ledwie ponad szeptem, powiedziała:
— „Panno Kuhlman, tak bardzo pragnę być napełniona Duchem Świętym”.
I zanim Kathryn zdążyła wyciągnąć rękę, by jej dotknąć, zanim zdążyła wypowiedzieć pierwsze słowo modlitwy, zakonnica po prostu osunęła się na podłogę. Zwykle w pobliżu byli mężczyźni, którzy łapali tych, którzy doświadczali tego, co Kathryn nazywała „zejściem pod mocą” lub „powaleniem przez Ducha”. Tym razem jednak nie było nikogo wystarczająco blisko, by ją złapać. Po prostu osunęła się na podłogę, a jednocześnie zaczęła mówić pięknym, nieziemskim językiem.
„Święta cisza ogarnęła to wielkie zgromadzenie” — wspominała Kathryn, opisując to wydarzenie. — „Tysiące ludzi wypełniało Civic Auditorium. Nikt się nie odezwał. Stałam tam całkowicie poruszona, przejęta tym, co się działo, gdy ta drogocenna katolicka siostra, która praktycznie nic nie wiedziała o chrzcie w Duchu Świętym, mówiła językami. Jej oczy były zamknięte, a z jej ust płynął język tak doskonały, jak ten, który przed laty wypływał z ust Isabel Drake.
Nie było to bełkotanie, ponieważ Duch Święty nie bełkocze. Był to doskonały język, gdy Duch Święty w niej używał jej ust, aby składać chwałę i uwielbienie Ojcu Niebieskiemu”.

Dodaj komentarz