Głośna modlitwa

„Ludzie, którzy mówią: „Nie mogę modlić się na głos”, potrafią krzyczeć na swoje dzieci tak głośno, że niemal pękają im bębenki!

Dlaczego więc nie mogą modlić się na głos?
Diabeł im przeszkadza. Nie chce, by modlili się głośno, dlatego zasiewa w ich umysłach myśli strachu lub pychy.

Bóg chce, aby Jego dzieci wiedziały, że nadszedł czas, by stać się dla Niego agresywnymi. Musisz być agresywny w swoim życiu modlitewnym, jeśli chcesz widzieć zwycięstwo w innych obszarach. Kiedy zaczniesz naprawdę wypowiadać swoje modlitwy, Bóg na nie odpowie.

Modliłem się: „Panie, jak możemy stać się ludem, który przestaje bronić się i zaczyna działać ofensywnie — na zawsze?”

Nienawidzę postawy defensywnej, ciągłego chronienia samego siebie. Nienawidzę tego. O wiele bardziej wolę przejmować inicjatywę — zwłaszcza przeciwko diabłu. Trzymać go w ciągłym biegu. Tłamsić go. Możesz być Bożym wojownikiem–mistrzem, jeśli tylko chcesz.

To jest czas, by powiedzieć:
W imieniu Pana, moje podejście do modlitwy jest takie, że będę modlić się wojowniczo — jak Mojżesz, jak Eliasz i jak Jezus. Niech moje modlitwy będą potężne, modlitwy, które zmieniają rzeczy. Boże, pomóż mi modlić się agresywnie.

Czy to nie jest dobra, zwycięska postawa? Zmień swój styl modlitwy — i możesz modlić się wojowniczo przed Panem.

Nie musisz modlić się na klęczkach. Możesz tańczyć, modląc się. Możesz machać ramionami podczas modlitwy — to na pewno cię rozbudzi. Ale ponad wszystko musisz modlić się przeciwko diabłu. Modlić się przeciwko grzechowi. Modlić się przeciwko złu na wysokich stanowiskach. Musimy rozpocząć agresywną modlitwę — potężną modlitwę.

Jezus modlił się z wielką mocą. Eliasz modlił się z mocą.
„Eliasz był człowiekiem podobnym do nas i modlił się gorliwie (wojowniczo), żeby nie było deszczu; i nie padało na ziemię przez trzy lata i sześć miesięcy. A potem modlił się ponownie — i niebo dało deszcz…”

Eliasz był jednym małym kaznodzieją, człowiekiem takim jak my — tak mówi apostoł Jakub — ale pokonał siedmiuset pięćdziesięciu fałszywych proroków. Sprowadził ogień z nieba — a to nie jest cicha, słodka modlitewka. Był w sytuacji życia lub śmierci. Bez zwycięstwa byłby martwy. Lecz to nie Eliasz zginął, ale czterystu pięćdziesięciu fałszywych proroków, a Eliasz własnoręcznie dokończył dzieła (1Krl.18,19).

Eliasz rozpalił się wojowniczo i powiedział:
„Deszczu: nie przychodź do tej części świata przez następne trzy i pół roku — i ja tu o tym decyduję!”

Jak ci się podoba taka zdolność?
I rzeczywiście — nie padało przez okres, o jaki Eliasz się modlił. Założę się, że było go słychać na kilometr. Nie był jakimś małym, słodkim, delikatnym człowieczkiem, którego nie słychać ponad szept.” Autor: Lester Sumrall

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *