Rozmowa z diabłem

Mówienie: „Drogi diable, proszę, zostaw mnie w spokoju” nie jest stawianiem mu oporu.

Pewnego razu wraz z moimi przyjaciółmi posługiwaliśmy uwolnieniem kobiecie, która sprzedała swoją duszę diabłu. Szatan doprowadził ją do popełnienia odrażającego czynu związanego między innymi z wydzielinami cielesnymi innych ludzi, w ramach zawierania tych demonicznych paktów. Poinstruowaliśmy ją, że musi zwrócić się do diabła i odebrać mu miejsce, które mu oddała. Powiedzieliśmy jej, że powinna zrobić to, przemawiając bezpośrednio do Szatana i wyrzekając się go.

Uklękliśmy więc wokół stolika kawowego i zaczęliśmy się modlić. Następnie powiedzieliśmy:

„Teraz ty przemów do diabła”.

Kobieta powiedziała:

„Drogi diable…”

Musieliśmy natychmiast jej przerwać:

„Chwileczkę. To nie jest stawianie oporu diabłu”.

Nie stawiasz oporu diabłu, mówiąc: „Drogi diable, proszę, zostaw mnie w spokoju”. Musisz stawić mu opór. Bóg dał ci moc i autorytet i musisz je uruchomić, wzbudzając w sobie determinację, podejmując zdecydowaną walkę (Mt 11:12) i po prostu stawiając duchową stopę oraz mówiąc:

„Szatanie, wynoś się z mojego życia!”

Możesz pomyśleć:

„Ale Andrzeju, ja po prostu nie jestem osobą asertywną”.

Jedyną inną możliwością jest cierpienie. Tak to po prostu działa.

Bóg nie będzie ganił diabła za ciebie. To ty musisz powstać i stawić mu opór. A jeśli oprzesz mu się, on ucieknie od ciebie. Bóg dał ci ten autorytet i nie możesz błagać Go, żeby zrobił za ciebie to, do czego On sam cię wezwał. To nie zadziała.

Kenneth E. Hagin zwykł opowiadać historię o tym, jak pewnego razu Pan ukazał mu się i udzielał mu wskazówek. Kiedy Jezus mówił, mały demon zaczął biegać, skakać i krzyczeć między nimi. Kenneth próbował skupić się na tym, co mówił Pan, i patrzeć ponad tym demonem, ale nie był w stanie właściwie skoncentrować się na słowach Jezusa. Zastanawiał się, dlaczego Bóg pozwala, aby to się działo.

W końcu Kenneth tak bardzo się tym zdenerwował, że oznajmił:

„W imieniu Jezusa rozkazuję ci odejść!”

Mały demon natychmiast uciekł i zniknął.

Pan spojrzał na Kennetha i powiedział:

„Gdybyś tego nie zrobił, Ja nie mógłbym tego zrobić”.

Bóg powiedział ci, żebyś stawił opór diabłu, a on ucieknie od ciebie.

Wielu chrześcijan wie, że to diabeł próbuje dziś zniszczyć ich życie. Próbuje zabić cię poprzez choroby i dolegliwości albo okrada cię z powodzenia i zaopatrzenia. Wiesz, że to, co się dzieje, nie jest wolą Boga, ale modlisz się:

„Och, Panie, proszę, rozwiąż ten problem. Proszę, zrób coś”.

Nie korzystasz jednak z autorytetu, który został ci dany.

Jeśli zmagasz się z demonicznym sprzeciwem skierowanym przeciwko tobie, musisz stanąć do walki, przyjąć autorytet, który dał ci Bóg, i rozkazać diabłu, aby uciekł.

Są dwie strony tej samej rzeczywistości — poddanie się Bogu i stawienie oporu diabłu.

Nie możesz po prostu chodzić i „wiązać” oraz „ganić” wszystkiego, co tylko chcesz. Niektórzy błędnie rozumieją Jakuba 4:7 i myślą na przykład:

„To diabeł dał mi tego małżonka, a ja chcę nowego. Dlatego korzystam z autorytetu i rozkazuję, aby pojawił się nowy małżonek, a ten obecny zniknął z drogi”.

Tak się nie stanie, ponieważ Bóg nie dał ci takiej mocy ani takiego autorytetu. Usunięcie obecnego małżonka z drogi poprzez rozwód po to, aby poślubić kogoś innego, nie jest Jego wolą.

Musisz poddać się Bogu i stawić opór diabłu, a wtedy on ucieknie od ciebie.

Te prawdy dotyczące autorytetu będą działać w twoim życiu tylko wtedy, gdy jesteś poddany Bogu. Kiedy szukasz Go całym swoim sercem i dostrzegasz, że diabeł próbuje ci przeszkadzać, wtedy możesz skorzystać z autorytetu, który otrzymałeś, i rozkazać, aby te rzeczy się zmieniły.

Jeśli jesteś po prostu zdenerwowany, ponieważ ktoś zajechał ci drogę w ruchu ulicznym i mówisz:

„Mam nadzieję, że będą mieli wypadek kawałek dalej”,

to nie sprawi, że tak się stanie. Bóg nie dał ci autorytetu, aby przeklinać w ten sposób innych ludzi. Jeśli tak postępujesz, nie jesteś poddany Bogu.

Ale kiedy jesteś poddany Bogu, możesz stawić opór diabłu — aktywnie walczyć przeciwko niemu — a on ucieknie od ciebie.

Kiedy jeszcze byłem w kościele denominacyjnym, wraz z moimi przyjaciółmi niejako przypadkiem zaczęliśmy wypędzać demony. Zobaczyliśmy kobietę, która w normalnych okolicznościach prawdopodobnie zostałaby umieszczona w szpitalu psychiatrycznym do końca życia, a jednak została uwolniona.

Wiedzieliśmy, że jej problem nie był fizyczny ani naturalny, lecz demoniczny. Wiedzieliśmy również, że władze nie zrozumiałyby tego, dlatego zamknęliśmy ją w pokoju na siedem dni i na zmianę posługiwaliśmy jej.

Wysławialiśmy Boga, śpiewaliśmy pieśni o krwi Jezusa i czytaliśmy Pismo Święte.

Nie wiedzieliśmy, co właściwie robimy, ale dosłownie „wybiliśmy diabła” z tej kobiety — nie używając rąk, lecz śpiewając o krwi Jezusa i występując przeciwko diabłu.

Po prostu pozostaliśmy tam, dopóki nie zobaczyliśmy, że kobieta została uwolniona od demonów.

Kiedy rozeszła się wiadomość o tym, że odzyskała zdrowy rozsądek, ludzie zaczęli przyjeżdżać do nas z całego kraju.


powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *