Czy każdemu człowiekowi można pomóc (praktycznie nie ma osoby, która nie ma problemów)? Wydaje się, że nie, a wynika to z kilku powodów.
Po pierwsze: nie wszyscy widzą lub chcą widzieć, że potrzebują pomocy. Pan Jezus powiedział do faryzeuszy i swoich uczniów:
„Chorzy, a nie zdrowi potrzebują lekarza. Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, lecz grzeszników.” (Mr.2:17)
Czemu ów truizm wybrzmiał z ust Pana tak mocno? Myślę, że była konkretna przyczyna. Faryzeusze bowiem uważali się za lepszych od celników i innych grzeszników. Posiadali własną sprawiedliwość, którą pokazywali wszędzie i wszystkim włącznie z Panem Bogiem (patrz modlitwa faryzeusza w świątyni). Jednak z Bożego punktu widzenia oni również potrzebowali zbawienia (wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej).
Niestety i dzisiaj wielu ludzi nadal nie uważa, że są chorzy duchowo. Taki stan serc i umysłów implikuje brak zainteresowania Bogiem i Jego ofertą pomocy wynikającą ze śmierci krzyżowej Jego Syna Jezusa Chrystusa. Ludzie niezmiennie uważają się za sprawiedliwych tylko dlatego, że nie popełnili czynów przypisywanych Hitlerowi i jemu podobnym. U Boga jednakowoż nie ma małych i wielkich grzechów. Wszystkie w niebie oceniane są tak samo.
Po drugie: ludzie nie chcą pomocy z rąk Boga. Uważają, że sami sobie poradzą. Pismo mówi jednak, iż nic bez Niego nie możemy uczynić. Nasze ludzkie starania są jak stara podpaska.
„Staliśmy się jak nieczyści – i to my wszyscy! Nasza sprawiedliwość jest jak bielizna zabrudzona krwią! Więdniemy jak liść – my wszyscy! A nasze winy unoszą nas jak wiatr.” (Iz.64:6)
NIezależność i nieposłuszeństwo Adama i Ewy zgubiły całą ludzkość. Nie powtarzajmy ich błędów.
Po trzecie: ludzie chcą pomocy od Boga na własnych zasadach.
„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie.” (Mt.6:24)
„Pewnego razu Pan skierował do Jonasza, syna Amitaja, takie słowa: Wstań i udaj się do Niniwy, tego wielkiego miasta, i uprzedź jego mieszkańców, że postanowiłem rozprawić się z ich złem. I Jonasz wstał, ale po to, by uciec do Tarszisz i znaleźć się jak najdalej od Pana. Wyruszył w drogę do Jafy. Tam znalazł okręt płynący do Tarszisz. Zapłacił za podróż, wszedł na pokład i popłynął z załogą do Tarszisz, możliwie jak najdalej od Pana.” (Jon.1:1-3)
Wszystkie trzy punkty przestają być na szczęście aktualne kiedy ludzie odwrócą się od swojej bezmyślności i uznają, Boga oraz Jego pomoc za konieczną, możliwą i błogosławiona dla nich.


Dodaj komentarz