Kiedy Charles i James Spurgeon się nie zgadzali
Charles Spurgeon wiedział, jak to jest zostać zranionym przez kogoś, kogo głęboko się kocha.
Podczas tzw. Downgrade Controversy (sporu dotyczącego odchodzenia od podstawowych doktryn chrześcijańskich) Spurgeon wycofał się z Unii Baptystycznej, ponieważ uważał, że toleruje ona osłabianie fundamentalnych prawd wiary. Jego młodszy brat, James Archer Spurgeon, podzielał jego ewangeliczne przekonania, ale uważał, że kompromisowa deklaracja przyjęta przez Unię była krokiem naprzód w kierunku większej jasności doktrynalnej i pojednania.
James poparł tę uchwałę.
Charles uważał jednak, że kompromis jest niebezpiecznie niewystarczający. Postępowanie jego brata bardzo go zraniło. W prywatnym liście napisał:
„Mój brat uważa, że odniósł wielkie zwycięstwo, ale ja sądzę, że zostaliśmy beznadziejnie sprzedani. Jestem załamany. Z pewnością zrobił dokładnie coś przeciwnego do tego, co ja powinienem był zrobić.”
Ale Spurgeon na tym nie poprzestał. Dodał:
„Jednak nie należy go za to winić, ponieważ postąpił zgodnie ze swoim najlepszym rozeznaniem.”
Spurgeon nie udawał, że ich różnica zdań jest nieistotna. Nie ukrywał swojego bólu ani nie rezygnował ze swoich przekonań. Jednocześnie nie oskarżał brata o nieuczciwość, nie podważał jego charakteru ani nie przypisywał mu złych intencji. Uważał, że James szczerze się mylił — ale szczery błąd to nie to samo co zło.
Ich relacja przetrwała. James nadal służył razem z Charlesem w dziełach związanych z Metropolitan Tabernacle, Pastors’ College i Stockwell Orphanage. Po śmierci Charlesa James pełnił obowiązki pastora Tabernacle. E. Y. Fullerton napisał, że:
„Między tymi dwoma istniało bardzo głębokie uczucie.”
Czasami ludzie, których kochamy, będą nas rozczarowywać. Mogą podejmować decyzje, których nie jesteśmy w stanie poprzeć, i zajmować stanowiska, których nie potrafimy zrozumieć. Ból może być prawdziwy, a różnica zdań może być poważna. Ale niezgoda nie musi prowadzić do zerwania relacji ani do rozłąki. Chyba, że jedna ze stron ma niemerytoryczne powody dla których wiedzie spór.
Widzicie, miłość nie wymaga od nas porzucenia naszych przekonań. Wymaga jednak, abyśmy opierali się pokusie potępiania serca drugiej osoby tylko dlatego, że się z nią nie zgadzamy. NIezgoda nie powinna zaraz oznaczać rozstania.
Dojrzałość duchowa pozwala nam powiedzieć:
„Wierzę, że się mylisz, a twoja decyzja głęboko mnie zraniła, ale nadal jesteś moim bratem, nadal cię kocham i chcę z tobą razem budować.” Niestety wielu ludzi nie potrafi prywatnych racji i własnych ambicji umieścić niżej niż bycie razem. Braterstwo braci Spurgeon jest i powinno być dla nas źródłem inspiracji, aby nadal być razem i razem budować.


Dodaj komentarz