Jako nowo narodzeni chrześcijanie mamy niesamowitą pozycję w Chrystusie. Zasiadamy w okręgach niebieskich ponad wszelką władza i zwierzchnością (Ef.2,6). Otrzymaliśmy ponowną władzę od Boga, władzę którą utracił Adam a wraz z nim cała ludzkość. Diabeł został pokonany i Bóg pragnie umieścić owego buntownika pod naszymi stopami (Rz.16,20). Mamy deptać po wężach i skorpionach oraz wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej a nic nam nie zaszkodzi (Łk.10,19). Jesteśmy duchowymi komornikami, którzy egzekwują na na ziemi sądowe postanowienie Najwyższego. NIestety często zapominamy, że nasze życie nadal podlega procesowi Bożej przemiany. Wciąż to Bóg jest Alfą i Omegą, Początkiem i Końcem oraz Wejściem i Wyjściem naszym. Nic przecież bez Niego nie możemy uczynić (J.15,5).
Jeśli ktoś ma użyć noża wymagana jest instrukcja obsługi i praktyczne szkolenie. Nie można przecież dać ostrego narzędzia małemu dziecku, myśląc że nie zrobi sobie lub komuś innemu krzywdy. Podobnie z władzą – trzeba do niej dorosnąć. Jak powiedział Sydney Elton (ojciec duchowy i mentor Bensona Idahosy): „Wielu pragnie władzy, ale nie procesu. Bóg powierza władzę tylko tym, których poddaje obróbce, których wcześniej ukształtował”. Brat Sydney dodał jeszcze: „Bóg nie jest pod wrażeniem hałasu. Czeka na człowieka, który będzie czekał na Niego w ukryciu”. A „Podstawą prawdziwej służby nie jest mikrofon, lecz ołtarz.” Wciąż musimy pamiętać, że najpiękniejszą rzeczą w naszym życiu jest znajomość Boga a nie robione dla Niego rzeczy. On chce nas kształtować ale nade wszystko z nami być.
Jeśli myślisz, że już wszystko wiesz i nie potrzebujesz żadnych zmian to się grubo mylisz. Wciąż jest więcej z Bogiem i od Boga.

Dodaj komentarz