Jak utrzymuję mojego ducha w ogniu, gdy duchowe oziębienie próbuje wkroczyć (autor: Smith Wigglesworth)
- „Gdy wyczuwam choć ślad oziębienia, zmuszam moją duszę do wejścia w Bożą obecność. Nie czekam, aż pasja wróci — rozpalam ją. Człowiek, który czeka na uczucia, zamarznie, ale człowiek, który sam się pobudza, zapłonie na nowo.”
- „Modlę się językami, aż mój wewnętrzny człowiek zapłonie. Języki są piecem Ducha Świętego. Kiedy się im oddaję, każda zimna myśl, każde słabe pragnienie i każda przytępiona emocja zostaje pochłonięta przez ogień Bożej mocy.”
- „Zamykam moje serce na rozproszenia świata. Duchowe oziębienie wkrada się, gdy świat zdobywa twoją uwagę. Dlatego kieruję mój wzrok z powrotem na Jezusa, a żar Jego obecności topi każdy szron obojętności.”
- „Przebywam wśród ludzi, którzy płoną. Zimny chrześcijanin to chrześcijanin, który oddzielił się od ognia społeczności. Lecz kiedy stoję z wierzącymi pełnymi Ducha, mój płomień znów się podnosi i płonie mocniej niż wcześniej.”
- „Głoszę samemu sobie Boże obietnice, aż wiara powstaje jak potężny wiatr. Wiara nie rośnie w ciszy; rośnie, gdy Słowo jest wypowiadane z przekonaniem. A gdy wiara się podnosi, oziębienie nie ma gdzie znaleźć schronienia.”
- Pamiętaj: Bóg swoje sługi (podwładnych) czyni płomieniami ognia (Hebr.1,7).

Dodaj komentarz