„Żyj i daj żyć innym” (w ang. Live and let live) to jest znane przysłowie, które pochodzi z mądrości ludowej i zostało szeroko rozpowszechnione w kulturze europejskiej już od XVII wieku. W czasie I wojny światowej termin „live and let live” był używany żartobliwie przez żołnierzy w okopach, kiedy strony konfliktu powstrzymywały się od strzelania w określonych momentach.
Jako chrześcijanie powinniśmy mieć wyczucie, co, kiedy i komu mówimy. Wciąż przychodzą do mnie ludzie, którzy zastanawiają się dlaczego choć dzielą się Ewangelią na ulicach, skwerach i innych miejscach publicznych ich słuchacze, nawet kiedy modlą się z nimi o przyjęcie Pana Jezusa do serca, nigdy potem nie trafiają do kościoła. Zrozummy w końcu, że ludzie bronią się przed sektami (boją się tego czego nie znają) i nie ufają (zresztą słusznie) ulicznym ewangelizatorom. Dla nich ktoś może ładnie mówić, ale kto wie jak żyje?
Pewien chrześcijanin stał w kolejce, aby kupić rzadki i wyjątkowy produkt. Uważał, że w tym miejscu powinien głosić. Nagle „odpalił” i zaczął rozmawiać o Jezusie z gościem, który stał obok niego. Po pewnym czasie słuchacz odparł: „Wie pan co? Mam dość swoich problemów”. Sfrustrowany brat pokazał całym sobą (również mową ciała), że niesie na swoich barkach ciężar zbawienia całego świata. Mówię wam – słabo wyszła ta ewangelizacja. Święty Franciszek z Asyżu dawno temu zasugerował: „Głoś ewangelię a jak pojawi się konieczność użyj słów”. Spróbujmy zrozumieć, że być może trudniej ale efektywniej (nie efektowniej) jest pokazywać Pana swoim życiem. Podobno jesteśmy wonnością Chrystusową dla Boga. Pozwólmy więc, by Bóg sprawił, aby przez nas (nasze życie) rozchodziła się wonność poznania Bożego po całej ziemi (2Kor.2,14-15).
Oczywiście rozdawanie ulotek i wiele innych sposobów siania Słowa Bożego ma sens. Wciąż jednak drugie przykazanie mówi: „Kochaj bliźniego – sąsiada jak siebie samego”. Kluczowe słowo jakie tu spotykamy to plēsíon – grecki rzeczownik/przysłówek, który dosłownie znaczy: „ten, który jest blisko”, „bliźni”, „bliższy”, „sąsiad”. I oto chodziło Ojcu, Panu Jezusowi (też Bogu) i apostołowi Pawłowi. Najskuteczniej ale i najtrudniej jest głosić tym, którzy nas znają na codzień. Oni widzą „przez płot” jak żyjemy. I jeśli nasze życie jest święte i okazujemy im (tym blisko nas) praktyczną miłość sami zechcą naszego Jezusa.
Poniżej kilka wersetów:
„Nie będziesz się mścił i nie będziesz chował urazy do synów swego ludu, ale będziesz kochał swego bliźniego tak, jak samego siebie – Ja jestem Pan!” (3Mj.19,18)
„A On mu odpowiedział: Masz kochać Pana, swojego Boga, całym swoim sercem, z całej swojej duszy i każdą swoją myślą. To jest najważniejsze i pierwsze przykazanie. Drugie zaś, podobne temu, brzmi: Masz kochać swojego bliźniego tak, jak samego siebie.” (Mt.22,37-39
„Bo przykazania: Masz nie cudzołożyć, nie zabijać, nie kraść, nie pożądać – oraz wszystkie inne, streszczają się w tym jednym: Masz kochać swego bliźniego tak, jak samego siebie.” (Rz.13,9)
„Gdyż całe Prawo streszcza się w tym jednym zdaniu: Masz kochać bliźniego tak, jak samego siebie.” (Gal.5,14)

Dodaj komentarz