Kilka lat temu przeczytaliśmy w wiadomościach o śmierci byłego panamskiego dyktatora, generała Manuela Noriegi.
Oto wiadomość, o której większość ludzi nie wiedziała: gdy przebywał w więzieniu, skontaktował się z nim pastor z Teksasu – wysłał mu Biblię, a później odwiedził go i podzielił się z nim Ewangelią. Generał Noriega oddał swoje życie Panu Jezusowi i spędzał wiele czasu na studiowaniu Słowa Bożego.
„Przyjąłem Jezusa Chrystusa jako mojego Zbawiciela 15 maja 1990 roku o godzinie 11:00”. W niektórych listach pisał, że cierpiał na „urojenia wielkości i miał serce zatwardziałe na Ewangelię”.
Ewangelista Luis Palau odwiedził generała Noriegę w więzieniu. Zapytał go:
„Jeśli nadejdzie dzień, kiedy zostaniesz zwolniony, generale – co zrobisz ze swoim życiem?”
Noriega odpowiedział:
„Kiedy byłem prezydentem Panamy, miałem trzech ludzi w trybunale, którzy codziennie rano przedstawiali mi problemy w kraju. Pytałem ich: ‘Co powinniśmy zrobić?’ Oni zawsze odpowiadali: Jesteś naczelnym dowódcą. Przyszliśmy powiedzieć ci o problemach, ale nie możemy dawać ci odpowiedzi. To ty musisz je dać nam. Panie Palau, znalazłem nowego Naczelnego Dowódcę — Jezusa Chrystusa. W dniu, w którym wyjdę stąd jako wolny człowiek, zwrócę się do mojego Generała i powiem: Panie, co chcesz, abym uczynił?’” Wskazał wtedy na swoją Biblię i powiedział:
„To jest księga, która mówi mi, jaka jest Jego wola dla mojego życia. Ona mnie zmieniła.” W 2015 roku, w wywiadzie telewizyjnym, poprosił o przebaczenie ludzi, którzy cierpieli podczas jego rządów.
Jezus powiedział:
„Powiem więcej, wielu zjawi się ze wschodu i zachodu, wraz z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem zajmą miejsce przy stole w Królestwie Niebios, a synowie Królestwa zostaną wyrzuceni w zewnętrzną ciemność. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębami.” (Mt.8,11-12)
Kiedy w końcu dotrzemy do Nieba, zobaczymy tam wielu, których świat potępił i których nikt nie spodziewał się tam zobaczyć. Jednocześnie wielu „religijnych” ludzi, którzy mieli tylko zewnętrzne oznaki religijności, tam nie będzie.
Dziękujemy Ci, Jezu! Dziękujemy za Twój Krzyż i Twoją Krew! Dziękujemy, że uczyniłeś drogę, aby grzesznicy mogli stać się dziećmi Najwyższego Boga!
W moim życiu taki radykalny moment nawrócenia nastąpił 22 lipca 1984 roku ok. godziny 12:20. Jako ortodoksyjny, religijny człowiek (jestem dumny z mojego katolickiego wychowania) ukształtowany przez babcię i mamę na pobożnego młodzieńca zrozumiałem, że muszę oddać swoje życie Jezusowi. Chrystus na krzyżu zdobył dla mnie zbawienie (ratunek), co potwierdził swoją doskonałą ofiarę, zmartwychwstając trzeciego dnia po swojej męczeńskiej śmierci. Przyjąłem z Jego przebitych rąk przebaczenie wszystkich moich grzechów. Jego krew obmyła mnie. Przyjąłem dar życia wiecznego, na który nie mógłbym nigdy zasłużyć (a probowałem) swoimi dobrymi uczynkami. Jednocześnie od momentu nawrócenia zacząłem czynić dobro wszystkim wokół mnie, nie by uzyskać odkupienie ale, by wyrazić Bogu wdzięczność za Jego dar w osobie Syna i aby okazywać miłość innym (nawet wrogom) podobanie jak robi to Ojciec w niebie. Zostałem przecież usynowiony, więc mam Jego święte DNA. Po nowym narodzeniu, które musi osobiście przeżyć każdy człowiek, stajemy się … może zacytuję fragment z listu świętego Piotra, który najlepiej oddaje, co chcę przekazać.
„Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, by rozgłaszać wspaniałość Tego, który was wyrwał z ciemności i wprowadził w swoje zachwycające światło.” (1P.2,9)


Dodaj komentarz