Równowaga

„Nie powinniśmy kochać ludzi na tyle, aby dla nich kochać ich występki, i nie powinniśmy nienawidzić występków na tyle, aby dla nich nienawidzić ludzi.” Takim spostrzeżeniem podzielił się Św. Augustyn. Oj jak bardzo powinniśmy przyjrzeć się naszemu życiu.

Znam rodziców, którzy zmienili teologię ponieważ ich dziecko jest homo. Augustyn przestrzegał przed taką sytuacją. Podobnie może być z dzieckiem, które pali itd. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Mamy kochać grzesznika ale nienawidzić grzechu, w który jest uwikłany. Nie dajmy się przekonać w sercu, że wszystko jest dobrze jeśli dobrze nie jest. Musimy spojrzeć na wspomniane kwestie również od drugiej strony. Możemy zająć zgoła odmienną (złą) pozycję. Możemy tak bardzo nienawidzić złych postaw, że tak przy okazji przestaniemy lubić tego kto taką postawę reprezentuje. Augustyn ostrzega nas, abyśmy nie przekroczyli żadnej z obu granic.

Pamiętam jak mój tata (kiedy byłem ośmiolatkiem) nazwał mnie „psujakiem” tylko dlatego, że złamałem plastikową końcówkę od odkurzacza. Przykleił mi łatkę nieudacznika. Na szczęście poznałem Pana Jezusa i trauma z dzieciństwa zniknęła. Zacząłem naprawiać gniazdka elektryczne i inne sprzęty – uwierzyłem w siebie bardziej niż kiedykolwiek. Pamiętam również (było takich sytuacji niestety więcej) jak kierowałem zielonym Polonezem ojca – taka próba jazdy na ulicy bez prawka. Cieszyłem się, że mogę działać. Niestety stojąc pod górę zgasł mi silnik (skrzynia manualna). Nigdy więcej nie dostałem możliwości, by spróbować ponownie. Na szczęście będąc w wojsku postanowiłem pójść na kurs i jeździłem po Rawiczu jak szalony jeszcze przed egzaminem końcowym. Pan major pozwalał mi odprowadzać „malucha” (Fiat 126p) do jednostki wojskowej bez asysty instruktora.

Wielka lekcja wynika z pewnych słów Jezusa. Tekst ów wpisuje się we wszystko, co stwierdziłem wcześniej. Jezus powiedział do kobiety cudzołożnej: „I Ja ciebie nie potępiam (kocham cię). Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (J.8,11). Bóg oddziela błądzącego człowieka od tego, co robi. Zobaczmy ponownie, że wokół Zbawiciela (Stwórcy wszechświata) zgromadzali się grzesznicy. Powinni od Niego uciekać był przecież doskonały i święty. Tak tyle, że przy swojej świętości okazywał im przychylność, życzliwość i nie potępiał ich za to, co robili. Tak to dobroć Boża do opamiętania prowadzi (Rz.2,4). Proszę bądźmy jak Pan Jezus – wchodźmy w Jego ślady.

Ja mam coraz więcej znajomych w świecie. Bardzo ich lubię, a nawet kocham. Na mojej liście do zbawienia widnieje kilkadziesiąt nazwisk. Dużo czasu spędzam z grzesznikami podobnie jak mój Pan. NIektórzy przestali przy mnie przeklinać i mówić sprośne kawały. Kocham ludzi! Oni są moją pasją. Kiedy pracowałem 16 lat w więzieniach właśnie tam czułem się „jak ryba w wodzie”. Czułem się tak nie dlatego, że lubiłem dreszczyk emocji. Bóg włożył w moje serce miłość do przestępców. A tak w ogóle Słowo mówi: „Miłosierdzie góruje nad sądem” (Jk.2,13).

Poniżej dwa ważne teksty:

’Garnęli się do Niego wszyscy celnicy i inni grzesznicy, aby Go słuchać. Faryzeusze natomiast oraz znawcy Prawa szemrali z tego powodu i mówili: Ten człowiek przyjmuje grzeszników i jada z nimi.” (Łk.15,1-2)

„Gdy Jezus stamtąd odchodził, zauważył człowieka imieniem Mateusz. Urzędował on przy stole celnym. Jezus zwrócił się do niego: Chodź za Mną. A on wstał i poszedł za Nim. Potem, przy stole w domu Mateusza, do Jezusa i Jego uczniów przyłączało się wielu celników i grzeszników. Widząc to, faryzeusze zaczęli pytać uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel zasiada do stołu z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to pytanie: Chorzy, a nie zdrowi – powiedział – potrzebują lekarza. Idźcie, przypomnijcie sobie, co to znaczy: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, lecz grzeszników” (Mt.9,10-13).

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *