Reinhard Bonnke powiedział: „Im mniej mamy Ducha Świętego, tym więcej ciasta i kawy potrzebujemy, aby kościół nadal działał.” Pamiętam kiedy się nawracałem John Osteen i Kenneth.E. Hagin byli chrześcijańskimi autorami, których chętnie czytałem. Pisali z własnego doświadczenia o mocy Ducha Świętego. Obaj jako baptyści przeżyli chrzest Duchem Świętym i mówili nieznanymi językami. Podobna historia zdarzyła się dużo wcześniej 120 osobom, które na polecenie Pana Jezusa czekały na moc z wysokości. Duch Święty wypełnił całe pomieszczenie i stąpił na zgromadzonych i zaczęli mówić innymi językami tak jak im Duch poddawał. Przeczytajmy dokładny opis tego zdarzenia. „A gdy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, byli wszyscy razem zgromadzeni w jednym miejscu. Nagle od strony nieba dał się słyszeć szum. Był jak uderzenie potężnego wiatru. Wypełnił cały dom, w którym się zebrali. Wówczas zobaczyli jakby języki ognia. Rozdzieliły się one i spoczęły na każdym z nich. Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić innymi językami, stosownie do tego, jak Duch im to umożliwiał” (Dz.2,1-4). Sam doświadczyłem tego samego w swoim życiu. NIestety niektórzy następcy braci Johan i Kennetha nie podkreślają już ważności chrztu w Duchu Świętym. Byłem na spotkaniach Joela Osteena (syn Johna) w Madison Square Garden w Nowym Yorku i na Long Island. Nie udało mi się usłyszeć tam nic o mocy Ducha Świętego. Generalnie brat Joel raczej pomija temat mocy Bożej i Ducha Świętego.
Mamy dzisiaj taką sytuację, że na kościelnych nabożeństwach jest dużo motywujących słów, śpiewane są wspaniałe i rytmiczne pieśni, pojawiają się nawet dymy, szarfy i flagi, ale Ducha Świętego nie bardzo „widać”. Kościoły robią wszystko, by przyciągnąć nowych wiernych. Ludzie są „atakowani” miłością. Padają miłe słowa: „Jak dobrze, że jesteś.” Wszyscy zakładają nawet takie same koszulki z logiem wspólnoty, pokazując w ten sposób jak dobrze są zorganizowani i jaka jedność panuje pomiędzy nimi. Czy jednak nie są to jedynie socjotechniczne narzędzia do przyciągnięcia tłumów? Po nabożeństwie jest wiele ciastek, kawa i herbata. Brzmi dobrze, ale jak powiedział wielki sługa Boży: „Im mniej mamy Ducha Świętego, tym więcej ciasta i kawy potrzebujemy, aby kościół nadal działał.” Królestwo Boże nie zasadza się na słowach, ciastkach, kawie i dymach, ale na mocy Bożej (1Kor.4,20). Mój ojciec mawiał, że z braku laku trzeba lakować smołą. Jestem zupełni innego zdania. Albo kochać na 100%, albo kochać na 100%. Moim pragnieniem jest, by współczesny kościół był pełen chwały Bożej. Prorok Ageusz zapowiadał: „Dom ten napełnię chwałą – mówi Pan Zastępów … Przyszła chwała tego domu będzie większa niż poprzednia mówi Pan Zastępów – i miejsce to obdarzę pokojem – oświadcza Pan Zastępów” (Ag.2,7 i 9). Zaczynamy w kościele – kroczek po kroczku – doświadczać takiej rzeczywistości. Niezmienni najbardziej zachwyca mnie mój Bóg, który przychodzi do człowieka w swojej chwale i nic nie może się z tym równać.

Dodaj komentarz