Deszcz

Jeśli jesteś zaznajomiony z serią książek „Boży Generałowie” na pewno słyszałeś tę historię. Pozwól, że opowiem ją raz jeszcze.

1904 roku John Alexander Dowie dotarł jako misjonarz do Kalifornii i zobaczył wyschłą kalifornijską ziemię – od ośmiu miesięcy nie spadła ani kropla deszczu! Gazety nie traciły czasu i zaczęły go wyśmiewać: „Jeśli naprawdę jesteś człowiekiem Bożym, módl się o deszcz!” Porównywano go do Eliasza, który po trzech i pół roku suszy modlił się, a Bóg zesłał deszcz. Przez kilka dni presja rosła. Całe miasto patrzyło. Czy Dowie podejmie wyzwanie? A może będzie unikał odpowiedzialności i narazi się na wstyd. Wtedy, w niedzielne popołudnie, w wypełnionym po brzegi pawilonie, Dowie stanął, by głosić. Napięcie było namacalne. Wszyscy chcieli zobaczyć, co się wydarzy. Gdy kończył swoje kazanie, zrobił coś nieoczekiwanego – padł na kolana za kazalnicą i zaczął się modlić!
Z głębokim, żarliwym wołaniem wzywał Boga Eliasza, by zesłał deszcz na wyschniętą ziemię. I wtedy to się stało. Krótko po jego modlitwie niebo zaczęło się zmieniać. Na niebie pojawiły się chmury. Ludzie wymieniali spojrzenia pełne szoku. A wtedy Dowie podniósł głos i ogłosił: „Idźcie szybko do domów, bo słyszę szum obfitego deszczu!” Niebo się otworzyło! Zanim tłum zdążył się rozejść, deszcz lunął strumieniami! Te same gazety, które go wyśmiewały, musiały napisać o cudzie. Te same głosy, które wątpiły, zamilkły. Wyobraź sobie, co by było, gdyby Dowie nie miał odwagi?
Co by było, gdyby chciał grać bezpiecznie? Gdzie byłby dowód, że cuda z Biblii są możliwe także dziś?

Nigdy nie wypełnimy swojego przeznaczenia, jeśli będziemy się ukrywać! Bóg liczy na nas, abyśmy byli skutecznymi świadkami – nie tylko słowem, ale znakami i mocą! Czy odpowiesz na wezwanie swojego przeznaczenia?

Pewnego razu jechałem z dziećmi na festyn. Bardzo chciały się bawić i skorzystać z wszystkich atrakcji. Cały czas padało więc nie miałem ochoty się tam pojawić. Dzieci jednak nalegały. W samochodzie zasugerowałem: „Może się pomodlimy, by przestało padać, aż skończy się zabawa.” Chętnie się zgodziły. Przecież nikt nie chce bawić się w deszczu. Po modlitwie, jak tylko wypuściłem ich z samochodu przestało padać. Po kilku godzinach przyjechałem po dzieciaki. Jak tylko weszły do auta ponownie zaczęło padać. Nasz Bóg jest dobry i ma poczucie humoru. Ma też wyostrzony słuch na wołanie Jego dzieci. Życie z Bogiem to niekończąca się przygoda.

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *