„Brzemię dane nam przez Boga zostaje zdjęte kiedy się modlimy, ale ciężar wkładany nam przez wroga nie może być zdjęty, jeśli nie walczymy i nie stawiamy oporu w modlitwie.” Watchman Nee
Pamiętam kiedy uczestniczyłem w szkole misyjnej i byłem przygotowywany na misjonarza – miałem sen. Straszna postać próbowała mnie wystraszyć. Kiedy przeciwstawiłem się jej w imieniu Pana Jezusa i nie zgodziłem się na lęk o dziwo nie zniknęła z pola widzenia, ale stała się nieco mniejsza. Przy czym wyraz jej twarzy był o wiele gorszy. Ponowiłem nakazałem jej opuścić „moją przestrzń prywatną”, lecz owa postać nadal stała w miejscu i ponownie się zmniejszyła a jej twarz stała się przerażająca, zamieniając się w małą straszną kobiecinkę. Po raz trzeci krzyknąłem: „Wynoś się w imieniu Jezusa”. Tym razem jędza zniknęła a raczej wyleciała przez okno, którego framugi zapaliły się jasnym ogniem.
Wojna duchowa istnieje i nie można się poddawać. Na szczęście są również momenty kiedy Pan Bóg kładzie nam ciężar na sercu, by modlić się o narody, rządy, miasta, rodziny i pojedynczych ludzi. Kiedy „przemodlisz” (pojęcie użyte przez K.E.Hagina) każdy z tych tematów brzemię znika a rezultaty są widoczne natychmiast, później lub dopiero w wieczności. Tak czy inaczej modlitwa ma wielką moc. A dokładnie ta jej część (jest kilka rodzajów modlitw) kiedy używasz autorytetu, który posiadasz w imieniu Jezusa.
„Podobnie Duch wspiera nas w naszej słabości. Kiedy nie wiemy, o co się modlić, jak należy, sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach (związanych z bólami).” (Rz.8,26)
„Podporządkujcie się zatem Bogu, przeciwstawcie diabłu, a od was ucieknie.” (Jk.4,7)


Dodaj komentarz