Na początku XX wieku szkocki farmer wracał do domu, gdy nagle usłyszał rozpaczliwe wołanie o pomoc dobiegające z bagna. Pobiegł w stronę dźwięku i zobaczył chłopca, który tonął w grzęzawisku. Szybko ściął gałąź, podał ją i wyciągnął przerażone dziecko na brzeg. Chłopiec, przemoczony i drżący, podziękował, ale uparł się, że musi wracać do domu — jego ojciec będzie się martwił.
Następnego ranka przed skromnym domem farmera zatrzymała się elegancka kareta. Wysiadł z niej dystyngowany mężczyzna i zapytał:
„Czy to pan uratował wczoraj życie mojemu synowi?”
„Tak” — odpowiedział farmer.
„Ile jestem panu winien?”
„Nic mi pan nie jest winien” — odparł stanowczo farmer. „Zrobiłem tylko to, co każdy powinien zrobić.”
Dżentelmen nalegał, ale farmer nie chciał przyjąć żadnych pieniędzy. Wtedy bogacz zauważył stojącego obok młodego syna farmera.
„To pana chłopiec?”
„Tak, mój syn” — odpowiedział z dumą farmer.
„Pozwól mi więc odwdzięczyć się inaczej” — powiedział mężczyzna. „Zabiorę go do Londynu i opłacę jego edukację. Jeśli ma charakter ojca, obaj będziemy dumni z tej decyzji.”
Lata później ten chłopiec, Alexander Fleming, został naukowcem, który odkrył penicylinę.
Tuż przed II wojną światową syn tamtego bogacza ciężko zachorował na zapalenie płuc. Jego życie uratowała nie fortuna ani status, lecz właśnie penicylina.
Chłopcem wyciągniętym z bagna był Winston Churchill, przyszły premier Wielkiej Brytanii.
Być może to właśnie tę historię miał w pamięci, gdy powiedział: „To, co dajesz, wróci do ciebie.”

Dodaj komentarz