Lester Sumrall zawsze był gotowy, by przenieść się w nowe miejsce w Bogu. Nigdy nie bał się Ducha Świętego, który prowadziłby go w jakimś nowym kierunku, o ile tylko było to potwierdzone Słowem Bożym. Kiedy studiował wszystkie potężne działania Boga w historii chrześcijaństwa, doszedł do stanowczego wniosku:
„Gdybym żył w czasach Marcina Lutra, zostałbym luteraninem, ponieważ to oni nieśli sztandar Boga.
Gdybym żył w czasach Johna Knoxa, dołączyłbym do prezbiterian, ponieważ nieśli oni płomienie przebudzenia.
Gdybym żył w czasach Johna Wesleya, dołączyłbym do metodystów, ponieważ to tam działał Bóg.
Gdybym żył w czasach, gdy William Booth założył Armię Zbawienia, dołączyłbym do tej grupy, wyszedłbym na róg ulicy i „trąbił” o Jezusie, bo to oni zbawiali ludzi.
Chcę być tam, gdzie spływa Boże błogosławieństwo… gdzie namaszczenie spływa na ludzi.”
Kiedyś powiedziałem, że nie jestem turystą. Byłem w bardzo wielu krajach świata i podziwiałem piękno stworzone przez Boga. Bóg powołał mnie jednak do rozszerzania Królestwa Bożego na ziemi i to zawsze był główny cel moich podróży (choć bywaliśmy z żoną na wczasach – np. w Egipcie, Turcji, USA). Brat Lester zawsze mi imponował jako misjonarz – ewangelista, apostoł i pastor a nie podróżnik. Ja również chcę być tam gdzie namaszczenie spływa na ludzi.

Dodaj komentarz