„Prezbiterianin i ja
Kilka lat temu miałem lecieć liniami Singapore Airlines z San Francisco do Singapuru, a potem dalej do Birmy.
Nasz nocny lot został opóźniony o 12 godzin i Singapore Airlines umieściły pasażerów w hotelu. W autobusie do hotelu usiadłem obok pewnego Koreańczyka. Nawiązałem z nim rozmowę.
Nasza rozmowa wyglądała tak:
Ja: Więc dokąd pan leci?
Koreańczyk: Lecę do domu, do Seulu. A pan?
Ja: Lecę do Birmy.
KM: Birma? To nietypowe. Co będzie pan robił w Birmie?
Ja: Będę tam głosił.
KM: Głosił? Jakiej religii pan jest?
Ja: Jestem chrześcijaninem.
KM: Więc jest pan nowonarodzony?
Ja: Tak jest!
KM: Czy jest pan ochrzczony Duchem Świętym?
Ja: Tak, jestem!
KM: Z ogniem czy bez ognia?
Ja: Z ogniem!
KM: Czy mówi pan językami?
Ja: Tak jest!
KM: Czy podnosi pan ręce i woła?
Ja: Tak, robię to!
KM: Czy nakłada pan ręce, aby uzdrawiać chorych?
Ja: Tak, robię to!
KM: Czy wypędza pan demony?
Ja: Tak, robię to!
KM: Chwała Bogu, bracie! (chwycił moją rękę i potrząsając nią z całej siły) Jesteś dokładnie taki jak ja!! Ja jestem prezbiterianinem!!
P.S. Później dowiedziałem się, że koreańscy prezbiterianie i metodyści mają w sobie więcej ognia niż większość amerykańskich i europejskich zielonoświątkowców….” Autor: Christopher Alam

Dodaj komentarz