„Lecz tym wszystkim, którzy Go przyjęli, dał przywilej stania się dziećmi Boga – tym, którzy wierzą w imię Jego.” (J.1,12)
Jeśli ktoś myśli, że jego dziecko rodząc się w rodzinie chrześcijańskiej i ewentualnie, będąc ochrzczone jako niemowlę automatycznie staje się dzieckiem Bożym – muszę go rozczarować – to nie jest prawda. Pan Jezus, uczy, że jedynie ci, którzy świadomie Go przyjęli do serca, czyli ci, którzy osobiście uwierzyli w imię Jego, dostępują przywileju stania się dziećmi Najwyższego. Bóg nie ma wnuków a jedynie synów i córki. Każdy człowiek na ziemi może i powinien podjąć samodzielną decyzję nawrócenia, czyli zaakceptowania dla siebie dzieła chrystusowego krzyża potwierdzonego zmartwychwstaniem. Tylko wtedy taka osoba zaczyna prowadzić nowe życie na ziemi i po śmierci znajdzie się w niebie. Nawet najlepszy kościół i uczestnictwo w nim nie czyni nikogo chrześcijaninem. Chrześcijaństwo pochodzi od słowa Chrystus a nie chrzest. Powtórzę raz jeszcze za Luisem Palau (argentyński ewangelista): tak jak człowiek, który idzie do stajni nie staje się koniem, czy też samochodem wchodząc do garażu podobnie jest z byciem chrześcijaninem. Chodzenie do kościoła (na msze czy nabożeństwa) czy bycie na liście jego członków nie czyni nikogo dzieckiem Bożym. Potrzebny jest cud nowego narodzenia.
Piszę o tym, co jest dla mnie oczywiste, ale dla milionów moich rodaków (Polaków) i jeszcze większej rzeszy łudzi na ziemi wcale nie. Nasze nawet najlepsze starania i dobre uczynki nie tylko nie zmienią naszej grzesznej natury, ale i nie doprowadzą nas do nieba po śmierci. Jeśli by tak mogło być to dzieło Jezusa nie miałoby żadnego sensu. Jego ofiara byłaby bezzasadna.
Pan Jezus powiedział do Nikodema (uczonego w Piśmie): „Musisz się na nowo narodzić”.

Dodaj komentarz