Synu, przyjdzie w Twoim życiu moment, w którym będziesz musiał odpowiedzieć sobie na ważne pytanie – kim pragniesz być naprawdę.
Nie chodzi wyłącznie o to, by przetrwać. Rzecz w tym, jak chcesz być odbierany przez świat i jakiego szacunku oczekujesz od ludzi. Bo musisz wiedzieć, że dobroć nie zawsze spotyka się z uznaniem. Zbyt często łagodność jest mylona ze słabością, a ci, którzy potrafią milczeć i dźwigać ciężary bez słowa skargi, traktowani są jak narzędzie – wygodne, ciche, dostępne na zawołanie. Takie jak osioł – uosobienie cierpliwości i trudu. I choć wiele znosi, rzadko budzi podziw.
Zupełnie inaczej odbiera się wilka.
Nie dlatego, że jest groźny, ale dlatego, że zna swoją wartość. Umie być sam, kiedy to konieczne. Dba o swoich bliskich, ale nie pozwala się zniewolić. Symbol niezależności, siły i odwagi. Nie zniża głowy przed każdym – to właśnie budzi respekt. I choć wzbudza lęk, często towarzyszy mu również podziw.
Synu, bycie wilkiem nie oznacza bycia złym.
To odwaga, by wyznaczać granice. Umiejętność odmawiania bez poczucia winy. To ochrona tego, co w Tobie najcenniejsze – godności i serca. Siła nie po to, by ranić, ale by nie dać się zranić.
Zrozumiesz z czasem, że nie każdy zasługuje na Twoją dobroć.
Nie rozdawaj jej bezmyślnie. Zachowaj ją dla tych, którzy potrafią ją docenić. Nie trać siebie na ludzi, którzy widzą w Tobie jedynie wygodne rozwiązanie. Bądź życzliwy, ale nie łatwowierny. Bądź sprawiedliwy, ale nie uległy. Pamiętaj – szacunku się nie wymusza. Na szacunek trzeba zapracować.
Lepiej iść przez życie jak dumny, samotny wilk niż być otoczonym fałszywym towarzystwem i nieść kajdany, których nikt nie widzi.
Czy możemy wziąć coś z tej historii? Tak, Jezus dał się za nas zabić, ale wiedział czego chce i dlaczego to zrobił. Był Bogiem i człowiekiem równocześnie. Był barankiem i lwem w jednej osobie. Łagodny dla wszelkiej maści grzeszników jednocześnie ostry dla religijnych obłudników.
Zawsze powtarzam, że z jednymi ludźmi tracisz czas a z innymi tracisz poczucie czasu. Tak czy inaczej musisz wybrać kim chcesz być i z kim chcesz spędzać czas. Ja kocham swój kościół i tych, którzy nie znają mojego Pana Jezusa Chrystusa. Nie dam się przy tym zamknąć w pudełko religijnym geniuszom, którzy nigdy nic nie osiągną. Słuchaj ham tego, co mówią, ale nie będę żył tak jak oni. Zapraszam do klubu samotnych serc. Pamiętaj: Jezus i ty to większość! Kiedyś Albert Einstein powiedział: „Nie chcieliście mi pomóc. Dzięki zrobiłem to sam.”

Dodaj komentarz