Opowieść, którą za moment przedstawię, ma bardzo ważny wydźwięk. Proszę, nie lekceważmy tego, co wynika z poniższej historii. Nie mam zamiaru nikogo przestraszyć, ale może przydałoby się niektórych otrzeźwić?
„Wtedy odezwał się Daniel i powiedział królowi: Zachowaj swoje dary przy sobie, a nagrody przekaż komu innemu, ja natomiast odczytam królowi ten napis i podam jego znaczenie. Posłuchaj, królu! Bóg Najwyższy dał królestwo i wielkość, cześć i majestat twojemu ojcu Nebukadnesarowi. Przed wielkością, której mu udzielił, drżały wszystkie ludy, narody i języki, ponieważ kogo chciał, tego zabijał, a kogo chciał, zostawiał przy życiu; kogo chciał, wywyższał, a kogo chciał, poniżał. Lecz gdy jego serce wzbiło się w pychę, a w duchu stał się zbyt pewny siebie, został usunięty z królewskiego tronu i odebrano mu cześć. Wypędzono go spośród ludzi, jego serce stało się niczym zwierzęce, zamieszkał wśród dzikich osłów, karmiono go trawą jak bydło, a jego ciało zraszała tylko rosa z nieba. W końcu przekonał się, że Bóg Najwyższy ma władzę nad królestwem ludzkim i ustanawia nad nim, kogo chce. A ty, jego synu, Belszasarze, nie uniżyłeś swojego serca, pomimo że o tym wszystkim wiedziałeś. Przeciwnie, podniosłeś się przeciwko Panu niebios, bo rozkazałeś, by ci przyniesiono naczynia z Jego świątyni, a ty i twoi dostojnicy, twoje żony i nałożnice piliście z nich wino. Co więcej, wysławiałeś przy tym bogów ze srebra i złota, z miedzi i żelaza, z drewna i kamienia. Nie widzą oni ani nie słyszą, ani niczego nie wiedzą, natomiast Boga, w którego ręku jest twoje tchnienie oraz wszystkie twoje ścieżki, nie uwielbiłeś. Dlatego On posłał tę dłoń, aby wypisany został ten napis. Brzmi on tak: Mene, mene, tekel, uparsin. A taki jest jego wykład: mene – Bóg zliczył dni twojego panowania i postanowił położyć mu kres. Tekel – zostałeś zważony na wadze i okazało się, że jesteś zbyt lekki. I peres – twoje królestwo zostanie podzielone i oddane Medom i Persom. Wtedy Belszasar rozkazał odziać Daniela w purpurę i włożyć mu na szyję złoty łańcuch. Następnie ogłoszono, że jako trzeci będzie rządził w królestwie. Tej samej jednak nocy Belszasar, król chaldejski, został zabity.” (Dan.5,17-30)
Choć jako nowo narodzeni jesteśmy zbawieni z łaski przez wiarę, powinniśmy żyć świętym i czystym życiem. Nie tyle chodzi o to w pierwszej kolejności, co dzieje się wokół ciebie, co chodzi o to, czy wiesz, że każdy z nas z siebie samego zda sprawę przed Bogiem? (Rz.14,12). Dam przykład, jak pozwalamy sobie na lekceważenie samego Boga. Mamy dwóch ludzi w kościele. Oboje palą papierosy i są nowo narodzeni. Pierwsza osoba walczy z nałogiem, a druga lubi to robić lub po prostu zgadza się z takim stanem rzeczy. Obie wiedzą, co Słowo mówi: „Świętymi bądźcie, bo ja jestem święty”. Pogodzony z rzeczywistością palacz ma następujące tłumaczenie: „Nie róbmy z tego afery, przecież nawet pastor nie jest doskonały”. W taki sposób przedstawiona kwestia w zasadzie zamyka problem. Ale czy na pewno? Bóg waży życie każdego z nas – również pastora. Prawdopodobnie jest coś na rzeczy w przypadku lidera. Nie zmienia to faktu, że jeśli palacz podchodzi do grzechu w tak nieodpowiedzialny sposób, to myślę, że ma i będzie miał duże problemy. Czy Bóg potępia takie zachowanie? Odpowiem inaczej niż każdy by oczekiwał. Słowo Boże uczy: „Drodzy, teraz jesteśmy dziećmi Boga, a czym będziemy, to się jeszcze okaże. Choć już wiemy, że gdy się okaże, będziemy podobni do Niego, gdyż zobaczymy Go takim, jaki jest. I każdy, kto łączy z Nim taką nadzieję, oczyszcza się, podobnie jak On jest czysty” (1J.3,2-3).
Czy oczyszczamy się do stanu w jakim jest Bóg? Przyznacie – Bóg nie jest palaczem, nie plotkuje, nie narzeka na swój los, nie jest sarkastyczny, nie jest konformistą. Czy naprawdę czujemy się tacy bezpieczni, jako zbawieni z łaski przez wiarę, że ignorujemy święte i czyste, może niewygodne, Boże zasady? Nie mamy żyć wg naszych reguł, ale Jego. On jest nie tylko Barankiem, który zgładził nasze grzechy – On jest również Lwem z Judy. Jako nowo narodzeni nie możemy robić tego, co chcemy, lecz winniśmy dobrowolnie poddać się Panu i Królowi oraz Jego nakazom, które są bezpieczne.
Alber Einstein powiedział: „Głupiec różni się od geniusza tym, że ten drugi zna granice.”


Dodaj komentarz