Wielka lekcja

„Nigdy nie podejmuj żadnych decyzji ani nie zaczynaj niczego robić, gdy emocje szaleją niczym wzburzone morze. W tym czasie nawet nasze sumienie staje się niepewne.” – Watchman Nee

Bardzo mi żal ludzi, którzy nie stosują się do rady brata Nee. Zachowują się jak małe dzieci, opuszczające piaskownicę, kiedy coś nie idzie po ich myśli. Biorą ze sobą wszystkie zabawki i idą do domu. Tak właśnie mawiamy, myśląc o ludziach „emocjonalnych”, którzy nie potrafią trzeźwo myśleć i się zdystansować. Ich cierpienie, ich punkt widzenia, ich racja są najważniejsze w trudnych chwilach, a te zdarzają się co jakiś czas. Nie można ulegać nastrojom.

Moja żona powtarza, że do kłótni potrzebne są dwie osoby, lecz aby ją zakończyć, wystarczy jedna. Zamiast eskalować, trzeba się zatrzymać. Dla mnie nie jest to wcale takie proste. Kiedy angażuję się w coś, chcę iść dalej, bez względu na cenę, jaką trzeba zapłacić, by „wygrać”. Niemniej jednak, w momentach kryzysowych należy stanąć i nie podejmować żadnych radykalnych kroków, niezależnie od tego, co mówi nam sumienie, czy podpowiadają osoby życzliwe – temperatura musi opaść, zanim pójdziemy dalej.

W wielu przypadkach, jak uczniowie z Królestwa Niebios, wciąż możemy się porozumieć pomiędzy sobą. Diabeł robi jednak wszystko, by z igły wyszły widły. To on wyolbrzymia problemy i czyni rzeczy nierozwiązywalnymi. Biblia mówi jednak, że jeśli to od nas zależy, ze wszystkimi pokój mieć powinniśmy (Rz 12,18). Jest ogromna różnica pomiędzy duchową a emocjonalną osobą. Zróbmy wszystko, aby należeć do pierwszej grupy.

„A pokój Boży, którego nie ogarnie żaden umysł, będzie w Chrystusie Jezusie strzegł waszych serc oraz myśli.” (Filip 4,7)

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *