„Samotność jest ceną jaką płaci każdy sługa Boży.” Aleksiej Lediajew
Nie tylko Nikola Tesla czy Albert Einstein byli osamotnieni. Ostatnio słuchałem Carla Gustava – Severina (legendarny ewangelista), który rozmawiał przez telefon (luty 1996) ze swoim ojcem duchowym Lesterem Sumrallem krótko przed jego śmiercią. Brat Lester powiedział do Carla: „Przyjedź do mnie, bo czuję się taki samotny”. O mój Boże nawet nie wiemy, co przechodzą wielcy ludzie w swoim burzliwym apostolskim życiu. Z jednej strony Lester Sumrall rozpoczął w Manili kościół (jeden z wielu), który dzisiaj liczy dziesiątki tysięcy ludzi, a z drugiej strony tak wielu go zdradziło, wykorzystało i oszukało. Podobnie było, jak wiemy, z apostołem Pawłem, królem Dawidem, czy w końcu z samym Panem Jezusem. Jako słudzy Boga potrzebujemy raczej modlitwy, wszelkiego rodzaju wsparcia (włącznie z finansowym), a niekoniecznie ciągłej krytyki i poniżania.
Mojżesz kiedyś modlił się o zwycięstwo w bitewnej potyczce swojego duchowego syna Jozuego. Kiedy miał podczas modlitwy podniesione ręce Jozue zwyciężał, lecz kiedy strudzony opuszczał ręce szala zwycięstwa przesuwała się na stronę przeciwników. Na szczęście Chur i Aron podtrzymali ręce Mojżesza i młody dowódca wraz ze swoją armią odnieśli upragnione zwycięstwo. Modlę się o podobny rodzaj współpracy pomiędzy liderami kościołów oraz pastorów wraz ze swoimi kongregacjami. Nigdy w pełni nie zrozumiemy siebie nawzajem (i nie oto chodzi) tak jak najedzony nie zrozumie głodnego. Chodzi raczej oto, by znaleźć swoje miejsce w ciele Chrystusa (kościoła) i z tej pozycji służyć (pomagać) a nie krytykować przywódców, którzy często mówią i robią rzeczy dla nas niezrozumiałe, aczkolwiek z perspektywy wieloletniej epokowe i przełomowe.

Dodaj komentarz