ŚPIEWANIE I MODLITWA W DUCHU PRZYNOSZĄ MOC BOŻĄ
„Będę się modlił duchem, ale będę się modlił i rozumem; będę śpiewał duchem, ale będę śpiewał i rozumem.” (1Kor.14,15)
„Zostałem ochrzczony w Duchu Świętym na początku 1980 roku. W tamtych czasach jedną z rzeczy, które często praktykowaliśmy, było śpiewanie w Duchu – zarówno na nabożeństwach, jak i w mniejszych zgromadzeniach domowych. Właściwie w Szwecji, kiedy wierzący spotykali się przy posiłku, kawie czy po prostu towarzysko w czyimś domu, ktoś zawsze wyciągał gitarę i kończyło się na wspólnym śpiewaniu i uwielbianiu Boga. Śpiew w Duchu był zawsze częścią tego. To było cudowne, chwalebne – i co ciekawe, byli to ludzie z lokalnych kościołów luterańskich.
Dziś większość zielonoświątkowców i charyzmatyków nawet nie słyszała o czymś takim jak „śpiew w Duchu”. Zastanawiam się, kiedy i dlaczego ten cudowny nurt Ducha Bożego zanikł i ludzie przestali śpiewać w Duchu.
A przecież apostoł Paweł śpiewał w Duchu w swoich czasach…
Pamiętam pierwszy raz, kiedy usłyszałem ludzi śpiewających w Duchu. To było na dużym nabożeństwie, na które przypadkiem trafiłem w Jönköping, w Szwecji. Nie rozumiałem, co się dzieje, ale byłem całkowicie poruszony. Atmosfera była wypełniona Bożą obecnością.
Grupa uwielbiających, którzy razem śpiewają w Duchu, to jeden z najpiękniejszych dźwięków, jakie kiedykolwiek słyszałem. To jest potężne. Objawia Bożą obecność, wprowadza przepływ mocy Ducha Świętego, wypędza demony, uwalnia ludzi i oczyszcza atmosferę.
Musimy przywrócić śpiew w Duchu do naszych zgromadzeń. To cudowny i potężny sposób uwielbiania Boga. Widziałem, jak wielu ludzi zostało uwolnionych, gdy śpiewaliśmy w Duchu. Jest to w Biblii i nie ma w tym nic dziwnego.
Powinniśmy też przywrócić wspólne uwielbianie, chwalenie i wstawianie się w innych językach. Mówienie innymi językami to wszechstronny dar o wielu funkcjach. Możemy modlić się innymi językami, możemy mówić nimi dla osobistego zbudowania, możemy śpiewać w innych językach, a języki mogą też nieść słowo proroctwa… to naprawdę wszechstronny dar.
Dziś wielu umniejsza znaczenie mówienia innymi językami tylko dlatego, że tego nie rozumieją. Niektórzy pastorzy wręcz całkowicie zakazują tego na swoich nabożeństwach. Inni mówią, że jeśli języki nie są interpretowane, to nie powinny być dopuszczone w kościele. To jest błędne. Są wypowiedzi w językach, które mogą nieść proroctwo, słowo poznania, mądrości czy naukę – i te należy interpretować. Biblia jasno to mówi. Ale są też inne nurty w językach, w które powinniśmy wchodzić, gdzie interpretacja nie jest konieczna, bo te wypowiedzi są skierowane do Boga, a nie niosą nauki czy przesłania dla zgromadzenia. Bywają też momenty, kiedy języki są w rzeczywistym obcym języku i niosą przesłanie dla kogoś obecnego, kto go zna. Widziałem to na swoich spotkaniach. Przykładem jest rodzina z byłej Jugosławii, która nawróciła się, ponieważ mówiłem w serbsko-chorwackim, gdy modliłem się językami. Nigdy to nie zostało zinterpretowane i nikt tego nie rozumiał poza tą rodziną. Syn tej rodziny głosi Ewangelię do dziś – 40 lat później.
Dlatego nauczyłem się nigdy nie umniejszać mocy mówienia innymi językami!
Pamiętam dni, kiedy podczas śpiewania Duch Święty objawiał się, a my wszyscy wybuchaliśmy modlitwą w językach, uwielbiając i wywyższając Jezusa. Brzmiało to jak szum wielu rzek. Czasami Duch wstawiennictwa ogarniał nas wspólnie i wchodziliśmy w głęboką modlitwę wstawienniczą w językach za narody, miasta lub osoby, które Bóg kładł nam na serce.
Sam codziennie dużo modlę się w językach. Pamiętam, jak po raz pierwszy przyprowadzono na nabożeństwo, gdzie głosiłem, śmiertelnie chorego człowieka ze szpitala. W trakcie spotkania zmarł. Byli tam lekarze i pielęgniarki, którzy rzucili się, by mu pomóc. Po zrobieniu wszystkiego, co mogli, odwrócili się do mnie i powiedzieli, że ten człowiek nie żyje.
Nie wiedziałem, co zrobić, bo w szkole biblijnej nikt mnie nie uczył, jak wskrzeszać umarłych, ani nigdy nie widziałem, żeby ktoś to robił. Pomyślałem jednak: nawet jeśli ja nie wiem, Duch Święty wie wszystko! Zacząłem więc modlić się w Duchu – głośno, przed całym zgromadzeniem. Trwało to co najmniej 45 minut, modliłem się i wołałem w językach. Gdy człowiek modli się innymi językami, jego umysł nie ogarnia, co się dzieje, bo modli się nie rozumem, lecz duchem. Rozum się „wyłącza”, a przejmuje Duch.
Żeby skrócić – modliłem się intensywnie i żarliwie w językach, przeszedłem z miejsca śmierci do miejsca życia. Języki niosą życie, zwycięstwo, moc. Modliłem się, aż przyszedł Ogień Ducha Świętego i moc Boża nas ogarnęła. Człowiek powstał z martwych z okrzykiem i zaczął chwalić Boga stojąc obok mnie.
To, moi przyjaciele, jest moc zielonoświątkowa. To moc, która może się uwolnić, gdy modlimy się innymi językami. To bardzo potężny i wszechstronny dar. Nie umniejszajcie go tylko dlatego, że nie rozumiecie, jak działa. To jest od Boga. Używajcie go i chodźcie w nim. Języki to jeden z drogocennych darów Bożych dla Kościoła!” Autor: Christopher Alam

Dodaj komentarz