„Jeśli pragniesz otrzymać od Boga to, co najlepsze, musisz dać Mu z siebie to, co najlepsze. Oczyść swoje serce, żyj w czystości, a On obdarzy cię błogosławieństwem, którego nie będziesz w stanie pomieścić.” — Smith Wigglesworth
Bóg ma dla nas znacznie więcej niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.
„Czego oko nie zdołało ujrzeć, a ucho usłyszeć, i co ludziom nawet na myśl nie przyszło, to Bóg przygotował tym, którzy Go kochają.” (1Kor.2:9)
Pojawia się jednak pytanie: dlaczego tak wielu chrześcijan nie otrzymuje (nie odbiera) tych wszystkich wspaniałości, które przygotował dla nich Ojciec w niebie? I tu brat Smith jednoznacznie odpowiada: Nie dając Bogu tego, co masz najlepszego (zachowujesz to dla siebie), a dając Mu jedynie ochłapy nie możesz liczyć na, najlepsze od NIego.
„Nie błądźcie, Bóg nie pozwala z siebie szydzić! Dlatego co człowiek sieje, to i żąć będzie.” (Gal.6:7)
Pamiętajmy nasz Ojciec nie jest bezduszną osobą. On czuje i pragnie być traktowany przez nas podobnie jak traktuje nas. Nie dziwmy się więc, że skoro stajemy do Niego plecami udaremniamy sobie możliwość odebrania wszystkich darów, które ma dla nas. Często podkreślam, że Ojciec w niebie jest dżentelmenem i nie narzuca swojej woli i miłości nikomu. Prawo siania i zbierania obowiązuje. Z Jego strony wszystko jest przygotowane – wszystko co najlepsze.
„Nasza miłość bierze się stąd, że On pierwszy nas nią obdarzył.” (1J.4:19)
Wraz z nowym narodzeniem Pan Jezus zamieszkał w naszych sercach. Kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami On za nas umarł.
„W tym wyraziła się miłość, że nie my pokochaliśmy Boga, lecz że On nas pokochał i posłał swojego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.” (1J.4:10)
Jak wynika z Pisma Świętego traktowanie Boga Ojca z najwyższym szacunkiem i miłością jest całkowicie możliwe – On nas do tego uzdolnił. Wymówki, by tak nie postępować nie są czymś zasadnym. Jego miłość jest rozlaną w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz.5:5). Otrzymaliśmy od Niego wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności i jeśli tylko oddamy Mu to, co najlepsze i będziemy oczyszczać swoje serce z wszystkiego, co Go nie chwali, lawina błogosławieństw będzie spadać na nasze życie.
Bóg niczego nie potrzebuje, ale my potrzebujemy wciąż na nowo udowadniać niebu i sobie, że On jest de facto nadal numerem jeden tzn., że Jego kochamy i to co najlepsze dajemy Jemu i nikomu innemu. Dla najlepszego wszystko, co najlepsze.
Jeśli jesteś gotów wciąż na nowo zrobić dla Boga więcej niż dla wszystkich wokół nie myśl, że On powstrzyma swoją rękę i cię nie pobłogosławi. Duch do ducha ciągnie – głębina przyzywa głębinę w hałasie płynącej wody.
„Głębia przyzywa głębię w odgłosie Twych wodospadów, Przewaliły (przetoczyły) się nade mną Twe potężne bałwany i fale.” (Ps.42:8)
„Bo właściwie kim ja jestem i w czym szczególny jest mój lud, że dajesz nam możliwość okazywania szczodrości w ten sposób? Przecież od Ciebie pochodzi to wszystko. Przekazaliśmy Ci to, co i tak mamy z Twojej ręki (to co najlepsze).” (1Krn.29:14)
Nigdy nie zróbmy błędu jaki uczynił Boży lud (czytamy o tym między innymi w księdze Malachiasza), dając Bogu jako ofiarę ślepe i kulawe zwierzęta, zachowując dla siebie najlepsze – zdrowe sztuki. Taka postawa udowodnia, że w kwestii zaopatrzenia i każdej innej Boży ludzie nie polegali na Bogu i nie traktowali Go w należny sposób.
Nie zbywajmy naszego Ojca byle jaką modlitwą, czy byle jakimi ofiarami z naszego portfela. Nie żyjmy byle jak.


Dodaj komentarz