Charles Finney udał się, aby poprowadzić kolejne nabożeństwo, gdy był jeszcze prezbiterianinem. Mówił już od piętnastu minut, kiedy spoczęła na nim moc Boża. Około czterystu ludzi spadło ze swoich miejsc na podłogę — a był to przecież kościół prezbiteriański! Nie wiedział, co się wtedy dzieje, lecz później mówił, że dowiedział się, iż wszyscy oni byli grzesznikami i w chwili, gdy padli pod działaniem tej mocy, właśnie doświadczyli zbawienia.
Finney modlił się o przebudzenie. Był prawdziwym człowiekiem modlitwy. Powiedział, że miał w modlitwie pewne doświadczenia, które naprawdę go zaniepokoiły. Dodał, że łapał się na tym, iż mówił do Pana:
„Panie, przecież nie myślisz, że nie będziemy mieli tutaj przebudzenia, prawda? Nie sądzisz, że mógłbyś wstrzymać swoje błogosławieństwa?”
Właśnie tak powinniśmy postępować w modlitwie jak jeśli chcemy coś osiągnąć. I właśnie tak staram się robić. Domagam się tego, co Pan Bóg mi obiecał. Jeśli znasz Jego obietnice nie możesz na tym poprzestać. Wiara bez uczynków martwa jest. Powiedź Bogu („przypomnij”), że nie tylko znasz Jego Słowo, ale chcesz z całego serca, by się wypełniło. Bóg nie pozostawił nam Biblii, aby ją tylko czytać, lecz aby „stawała się ciałem”. Jego Słowa są przecież nie tylko duchem, ale i życiem. Boże obietnice mają zamieniać się w Boży rodzaj życia. „Panie Boże, mówię do Niego, chyba nie myślisz, że nie będziemy mieli tutaj przebudzenia, prawda? Nie sądzisz chyba, że mógłbyś wstrzymać swoje błogosławieństwa, które obiecałeś temu kto w nie wierzy.
Właśnie zostałem zaproszony, by głosić na konferencjach dla liderów w Nairobi (Kenia) i Hyderabad (Indie), nie wspominając o Jamajce i innych krajach. Nie chodzi o to, że się chwalę. To naprawdę jest kawał roboty do wykonania. Chodzi o to, że kiedy się modlimy i domagamy się wypełnienia Jego Słowa takie rzeczy się dzieją. On otwiera drzwi, których nikt nie zamknie. Ci wielcy apostołowie Dawid Juma i Prasad Rao zaprosili mnie ponieważ Bóg ma plan (jak wcześniej obiecał) zrobić coś przeze mnie w tych krajach. On dał mi obietnicę, że będę niszczył, burzył, palił, wykorzeniał oraz odbudowywał i sadził (Jer.1,10). On nic nie znaczącego Marian powołał, a ten przypomina Mu (co jakiś czas), że wierzy w swoje powołanie, bez względu na trudności jakie przechodził, przechodzi i przechodził będzie. Spróbuj robić tak samo a zobaczysz, co się stanie.


Dodaj komentarz