Przeniesienie w duchu

„Kiedy głosiłem w jednym z kościołów w Południowej Afryce, obecna była na nabożeństwie pewna Amerykanka, której syn mieszkał w stanie Iowa.
Zanim rozpoczęło się nabożeństwo, poprosiła mnie na bok na zaplecze budynku kościoła i powiedziała, że właśnie otrzymała list od swojej synowej. W liście tym napisane było, że jej syn, profesor college’u, wygląda na chorego na gruźlicę. Był zmuszony zrezygnować z posady nauczyciela i znajdował się w stanie wielkiego osłabienia. Rozmawiając z matką, zauważyłem, że ona sama również wierzy, iż jej syn cierpi na gruźlicę i że jeśli szybko nie nastąpi uzdrowienie, to umrze.

Wróciłem do sali zgromadzeń; i gdy mieliśmy właśnie się modlić, podszedłem na skraj podium i poprosiłem matkę, aby podała mi list. Wziąłem go do rąk, uklęknąłem do modlitwy i zaprosiłem wszystkich obecnych, by przyłączyli się w wierze w Boga o uwolnienie tego człowieka. Moje serce zdawało się wznosić ku Bogu i straciłem wszelką świadomość otoczenia. Nagle znalazłem się w domu tego młodego człowieka w Iowa, niemal 10 000 mil od Johannesburga.

Mężczyzna siedział przy piecyku na węgiel kamienny, trzymając na kolanach małego, około dwuletniego chłopczyka. Przypatrywałem mu się uważnie i powiedziałem do siebie: Twoja twarz jest surowa i nie widać na niej oznak rozwoju duszy ani życia duchowego, lecz twoja miłość do syna jest cechą, która cię ratuje. Jego żona siedziała po drugiej stronie stołu, czytając magazyn. Obserwując ją, pomyślałem: Kiedy ciebie poślubił, trafił na twardą sztukę!

Stojąc za krzesłem mężczyzny, położyłem dłonie na jego głowie i w ciszy modliłem się, aby Bóg udzielił mu swojej uzdrawiającej mocy i przywrócił go do zdrowia – tak, aby mógł być błogosławieństwem dla świata i aby serce jego matki zostało pocieszone. Nie miałem świadomości powrotu. W jednej chwili uświadomiłem sobie, że klęczę na podium w kościele. Modliłem się na głos, a Duch Boży głęboko spoczywał na ludziach.

Około sześć tygodni później nadeszła wiadomość, że młody człowiek jest całkowicie zdrowy. Jego powrót do sił rozpoczął się dokładnie w dniu, w którym modliliśmy się o niego w naszym kościele, 10 000 mil dalej.” Autor: J.G. Lake

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *