STADO MŁODYCH DINOZAURÓW POGRZEBANE PRZEZ POTOP NA PUSTYNI GOBI

W 2001 roku zespół uczonych wydobył na pustyni Gobi idealnie zachowane skamieniałości 25 niedużych dinozaurów utopionych i zagrzebanych o nazwie Sinornitomim. Odkrycie to przysparza wielu trudności ewolucjonistom, które można łatwo wyjaśnić biblijnym potopem.

Pozycja szkieletów tych młodocianych dinozaurów zdradza, że utknęły w mule naniesionym przez wodę. Ich kończyny tkwiły w mule o głębokości 40 cm, a tylne nogi były zgięte w pozie, która świadczy, że próbowały wydostać się z błota. Wówczas zalała je woda niosąca kolejne warstwy sedymentu, które pogrzebały całe stado.

Załączone zdjęcie (znajduje się w internecie) ukazuje pełnowymiarową rekonstrukcję skamieniałości dwóch z nich tkwiących w błocie. Jeden upadł na drugiego. Ich ciała są w tak zwanej „pozycji śmierci dinozaura” (ang. dinosaur death pose) z przełamanym w tył karkiem i podniesionym ogonem. Jest ona rezultatem skurczu ścięgien i mięśni na skutek braku tlenu, a zatem śmierci przez uduszenie w wodzie. W tej pozycji zginęło wiele dinozarów na całym świecie, co samo w sobie świadczy, że doszło do tego za sprawą potopu. Widoczny na zdjęciu jaśniejszy kolor wokół kości dowodzi, że do dekompozycji ich ciał doszło dopiero po zagrzebaniu, co świadczy o szybkiej śmierci.

Ukształtowanie osadu, w którym utknęło całe stado dowodzi, że wody naniosły muł niedawno, dlatego wciąż był miękki. Jego warstwa była tak gruba, że dinozaury w nim ugrzęzły. W warstwach naniesionego mułu nie ma śladów bioturbacji, czyli działania małych organizmów żyjących w wodzie, które rozkopują osad i borują w świeżych warstwach osadu. To zaś oznacza, że powstały one szybko, a nie w ciągu tysięcy lat.

Osad zagrzebał całe stado tak szybko, że miękka tkanka młodych dinozaurów nie uległa dekompozycji, ani nie padła ofiarą drapieżników i drobnoustrojów, zanim ich ciała zostały zagrzebane kolejnymi warstwami sedymentu naniesionego przez wody. Wiele z tych Sinornitomimów ma wciąż w oczach pierścień sklerotyczny złożony z delikatnej struktury kostnej w gałkach ocznych, który nie uległ rozkładowi, co potwierdza, że zostały zagrzebane szybko.

Paleontolodzy badający to miejsce na pustyni Gobi stwierdzili, że doszło tam do „katastrofy, która pochłonęła młodociane stado” . Jednakże, nie mają przekonującego wyjaśnienia dla natury tego kataklizmu. Jak przyznał prowadzący badania prof. David Varricchio z Uniwersytetu stanu Montana, „Znalezienie stada żywych zwierząt tak uwięzionych praktycznie się nie zdarza” .

Trudności przysparza też pytanie, skąd wzięły się te grube warstwy błota na pustyni. Dotychczas standardowa odpowiedź lat brzmiała, że musiało tam być jezioro, ale niedawno się zdezaktualizowała. Eksperymenty laboratoryjne wykazały bowiem, że takie warstwy osadu może nanieść woda płynąca silnym prądem, która nie występuje w jeziorach . Ponadto, okazało się, że dolna warstwa mułu jest tam spękana, czyli musiała być na powierzchni, a nie pod wodą jeziora, gdyż takie spękania powstają, gdy błoto ma czas, aby przeschnąć. W rezultacie hipoteza z jeziorem jest nie do przyjęcia.

Kolejną trudnością jest tych warstw błota. Pochodzą one z górnej kredy, czyli według ewolucjonistów sprzed 90 mln lat, gdy ten obszar był pustynią. Ale co tak duże stado dinozaurów robiłoby na pustyni? Czym by się na tam żywiły roślinożerne zwierzęta? Skąd wzięłyby się na pustyni grube warstwy mułu, a także potężne fale, które przyniosły je z sobą? Do uwięzienia stada potrzebne było 40 cm błota, a do zagrzebania ich ciał o wiele więcej. Coś takiego mógł uczynić tylko kataklizm z udziałem wody o potężnej sile.

Pytania budzi brak w tym stadzie dorosłych dinozaurów opiekujących się młodocianymi osobnikami. Potop wyjaśnia także i tę zagadkę. Otóż, stado młodych dinozaurów zostało uwięzione w niedawno zdeponowanej grubej warstwie błota. Dorosłe osobniki potrafiły się w nim poruszać, ponieważ miały dłuższe i silniejsze kończyny, dlatego zdołały uciec, pozostawiając za sobą młode, które utknęły w błocie.

Stado tych młodych dinozaurów padło ewidentnie ofiarą potopu za dni Noego, gdy wody zalały obszar dzisiejszej pustyni Gobi, co nastąpiło zapewne w pierwszych tygodniach kataklizmu. Wówczas wyginęły płazy i gazy, ponieważ ich ekosystemy były położone najniżej w topografii przedpotopowego świata. Zasięg tego kataklizmu był globalny, ponieważ skamieniałości dinozaurów występują na wszystkich kontynentach. Wody potopu nacierając na wybrzeża powodowały masową erozję, dlatego niosły z sobą na ląd ogromne ilości sedymentu, który grzebał florę i faunę. Z niej powstały między innymi złoża węgla, a także miliardy skamielin i skały osadowe na całym świecie.

[fragment nowej książki Alfreda Palli „Dinozaury i giganci”, która ukaże się w tym roku, jak dobrze pójdzie]

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *