Takie zdarzenie

Mój ojciec duchowy E.K. Hagin opowiedział nam taką historię.

„W 1956 roku, kiedy moja żona i ja byliśmy w Kalifornii, nagle obudziłem się w nocy. To było tak, jakby ktoś położył na mnie rękę. Usiadłem gwałtownie na łóżku, a moje serce biło bardzo szybko.
— Panie — zawołałem — co się dzieje? Wiem, że coś jest nie w porządku. Duchu Święty, Ty mieszkasz we mnie, Ty wiesz wszystko. Jesteś wszędzie i jesteś we mnie. Cokolwiek to jest, daj mi słowa do modlitwy.
Modliłem się na językach przez godzinę, a potem zacząłem się śmiać i śpiewać w językach. (Kiedy modlisz się w ten sposób, zawsze kontynuuj modlitwę, aż pojawi się nuta uwielbienia. Wtedy będziesz wiedzieć, że cokolwiek było przedmiotem twojej modlitwy — zostało załatwione). Wiedziałem, że to, o co się modliłem, już się dokonało. Miałem odpowiedź, więc znowu zasnąłem.

Przyśniło mi się, że mój najmłodszy brat poważnie zachorował w Luizjanie. Zobaczyłem karetkę z migającymi światłami, która zabrała go do szpitala. We śnie stałem na korytarzu przed drzwiami jego sali. Drzwi były zamknięte. Wtedy lekarz wyszedł z sali, zamknął za sobą drzwi, uścisnął mi dłoń i powiedział:
— On nie żyje.
— Nie, doktorze, on nie jest martwy — odpowiedziałem.
— Co pan mówi? Jak to — nie jest martwy?
— Pan powiedział mi, że on będzie żył i nie umrze.
Wtedy lekarz się rozgniewał i powiedział:
— Chodź ze mną, pokażę ci, że on nie żyje. Ogłosiłem już śmierć zbyt wielu ludzi, żeby nie wiedzieć, kiedy ktoś nie żyje.
Wziął mnie za ramię i zaprowadził do sali mojego brata. Podszedł do łóżka i gwałtownie odciągnął prześcieradło. Kiedy to zrobił, oczy mojego brata się otworzyły. Lekarz zobaczył, że on oddycha. Zaczął się jąkać:
— Wiedziałeś coś, czego ja nie wiedziałem. On żyje, prawda?

We śnie zobaczyłem, jak mój brat podnosi się z łóżka — zdrowy. To właśnie było przedmiotem mojej modlitwy.

Trzy miesiące później wróciliśmy do Teksasu. Brat przyszedł mnie odwiedzić i powiedział:
— Mało brakowało, a umarłbym, gdy was nie było.
Powiedziałem mu, że wiem, że dostał ataku w nocy, gdy był w motelu w Luizjanie, i że został przewieziony do szpitala. Myślał, że ktoś mi o tym powiedział, ale tak nie było. Opowiedziałem mu o moim ciężarze modlitwy i śnie.
— Dokładnie tak było! — powiedział. — Przez jakieś 40 minut w szpitalu lekarz myślał, że już po mnie.

Modlitwa w duchu daje możliwość modlitwy o rzeczy, o których w naturalny sposób nie mielibyśmy pojęcia. Duch Święty jednak wie wszystko.”

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *