„Na końcu nie będziemy pamiętać słów naszych wrogów, lecz milczenie naszych przyjaciół.” — Martin Luther King Jr.
Co boli bardziej: bezpośrednia zniewaga czy odwrócone plecy? Czy lojalność definiują czyny, czy jedynie brak zdrady? Nas chrześcijan stać na dużo więcej niż milczenie kiedy „źle się dziej w państwie duńskim (Hamlet).
King nie był jedynie marzycielem; był strategiem pokojowego oporu, który rozumiał, że neutralność często staje po stronie ciemiężcy. Przed swoim zabójstwem w 1968 roku znaczną część swojej działalności poświęcił zwracaniu się do umiarkowanych, którzy bardziej cenili porządek – „święty spokój” niż sprawiedliwość. Uświadomił sobie, że największą tragedią jego czasów nie był donośny hałas złych ludzi, lecz przerażające milczenie dobrych.
Prawdziwa przyjaźń i prawdziwy sojusz wymagają zabrania głosu wtedy, gdy ma to największe znaczenie. Łatwo jest być przyjacielem, gdy okoliczności są sprzyjające, lecz prawdziwy sprawdzian przychodzi w chwilach konfliktu.
„Zaraz też podszedł do Jezusa i powiedział: Witaj, Rabbi! I pocałował Go. Jezus odpowiedział: Więc po to tu jesteś, przyjacielu (Judasz). Wtedy zbliżyli się inni i schwytali Go.” (Mt.26:49-50)
„Przyjaciel kocha zawsze, rodzi się bratem w niedoli.” (P.Sal.17:17)
Dodatkowo przypominam poniżej słowa zamordowanego przez Hitlera pastora Dietricha Bonhoeffera:
„Kościół nie ma jedynie opatrywać ofiar leżących pod kołem niesprawiedliwości, ale ma wsadzić kij w szprychy samego koła.”
„Milczenie wobec zła jest samo w sobie złem. Bóg nie uzna nas za niewinnych. Nie mówić – to mówić. Nie działać – to działać.”
„Byliśmy milczącymi świadkami złych czynów; przeszliśmy przez wiele burz; nauczyliśmy się sztuki wykrętów i udawania; doświadczenie uczyniło nas podejrzliwymi wobec innych i pozbawiło szczerości oraz otwartości… Czy jesteśmy jeszcze do czegokolwiek zdolni? Potrzeba nam nie geniuszy ani cyników, lecz ludzi prostych, uczciwych i prawych.”


Dodaj komentarz