„Wiele lat temu kupiłem teatr na Brooklynie w Nowym Jorku. W tamtych czasach nie mogłem znaleźć kościołów, które chciałyby organizować moje spotkania. Byłem dla nich zbyt radykalny. Podczas moich zgromadzeń tak wielu ludzi nawracało się do Boga, że musiałem kupić własny budynek i założyć kościół, ponieważ z pewnością nie mogłem odsyłać ich do tych zimnych, martwych kościołów.
Pojechałem więc tam, aby zebrać pieniądze na ten budynek. Pomyślałem, że jeśli zostanę dziesięć dni, na pewno uda mi się zebrać kwotę potrzebną na wpłatę początkową.
Był tam pewien człowiek, który rozpaczliwie potrzebował nowej ciężarówki.
Jeździł starym gratem. Czy kiedykolwiek prowadziliście taki samochód? Trzeba położyć na nim ręce, żeby w ogóle zapalił, a potem znowu położyć na nim ręce, żeby się zatrzymał!
Pierwszego wieczoru ten człowiek podszedł do mnie i powiedział:
— Bracie Schambach, Bóg przemówił do mnie.
Zapytałem:
— Co Bóg ci powiedział, bracie?
Odpowiedział:
— Odkładałem pieniądze na nową ciężarówkę. Ale za każdym razem, gdy coś zaoszczędziłem, pojawiał się jakiś nagły wydatek i musiałem sięgać po te oszczędności. Mam teraz przy sobie pieniądze, które odkładałem na ten samochód. Kiedy się modliłeś, Pan przemówił do mnie.
Poprosiłem:
— Powiedz mi, co ci powiedział.
— Mam w kieszeni 500 dolarów — odrzekł. — I Bóg powiedział mi, że jeśli dam Mu te 500 dolarów, On da mi nową ciężarówkę.
Zapytałem:
— Kto ci to powiedział?
— Bóg.
Odpowiedziałem:
— W takim razie wyciągaj te pieniądze! Nigdzie nie kupisz nowej ciężarówki za 500 dolarów. Jeśli Bóg powiedział, że to zrobi, to na pewno to zrobi!
Przede wszystkim Bóg pragnie naszego posłuszeństwa. Chcę zachęcić was także w kwestii finansów: Bóg chce błogosławić wam i wszystkiemu, czego dotykają wasze ręce. Ale musicie być posłuszni słowu Pana.
Ten człowiek oddał więc swoje pieniądze.
Następnego wieczoru przyszedł z kopertą tak wielką, że można by nią udławić nawet słonia! Naprawdę była ogromna. W środku znajdowało się dwadzieścia sześć banknotów po sto dolarów.
Powiedziałem:
— Bracie, za tym musi kryć się jakaś historia!
Dałem mu mikrofon, a on opowiedział jedną z najbardziej niezwykłych historii, jakie kiedykolwiek słyszałem.
Jechał swoim starym, rozklekotanym samochodem ulicami Brooklynu, gdy Bóg przemówił do niego:
— Zatrzymaj ciężarówkę! Wysiądź i podnieś maskę.
Kiedy to zrobił, Bóg powiedział:
— Spójrz obok gaźnika.
Bóg nie mówiłby do mnie w ten sposób, bo gdyby kazał mi szukać gaźnika, pewnie otworzyłbym bagażnik. Nie mam pojęcia, gdzie on jest. Nie znam się na mechanice. Ale ten człowiek wiedział.
Spojrzał więc pod gaźnik i powiedział:
— Czy ja tracę rozum? Patrzę i nie widzę nic poza gaźnikiem.
Zamknął maskę, wsiadł do samochodu i ruszył dalej. Ale Bóg ponownie go zatrzymał.
— Powiedziałem ci, żebyś zatrzymał ciężarówkę i spojrzał obok gaźnika.
Zatrzymał się więc ponownie, podniósł maskę i powiedział:
— Panie, patrzę.
Bóg odpowiedział:
— Szukaj ręką.
Kiedy wsunął rękę obok gaźnika, natrafił na coś, czego nie powinno tam być. Był to zwinięty pakunek wielkości filtra oleju, cały pokryty zaschniętym smarem.
Bóg powiedział:
— To jest to. Oderwij to.
Oderwał więc ten pakunek. W środku, pod warstwą stwardniałego smaru, znajdowało się 26 000 dolarów, wszystkie w banknotach po sto dolarów.
Mógł kupić zupełnie nową ciężarówkę, a do mnie przyniósł dziesięcinę z tych pieniędzy.
Kiedy skończył opowiadać swoją historię, cały kościół oszalał z radości.
Ludzie krzyczeli, wołali i wielbili Boga. Około sześciu mężczyzn nagle wstało i wybiegło z budynku. Chyba poszli sprawdzić, czy pod ich gaźnikami też czegoś nie ma!
Chwała Bogu! Ten człowiek złożył ofiarę, a Pan spojrzał na jego serce.
Kiedy znajdujesz się w finansowej potrzebie, możesz myśleć, że Bóg przemówi do jakiegoś bogatego człowieka, aby ci pomógł. Nigdy nie zastanawiaj się, w jaki sposób Bóg to zrobi, ponieważ On może zadziałać w sposób, którego zupełnie się nie spodziewasz.
Bóg działa w tajemniczy sposób!” Autor: R.W Schambach


Dodaj komentarz