James Chalmers

Mężczyźni na brzegu czekali, by go zabić. Mimo to ruszył w ich stronę.

Kapitan chwycił go za ramię.

– Nie idź.

Wszystkie ostrzeżenia mówiły jedno.

Plemię czekające na brzegu cieszyło się ponurą sławą. Byli zaciekłymi wojownikami.Zabijali już wcześniej. Opowieści o kanibalizmie rozchodziły się z wyspy na wyspę, sprawiając, że nawet doświadczeni marynarze trzymali się od nich z daleka.

Łódź mogła jeszcze zawrócić.

James Chalmers spojrzał na linię brzegową.

Potem spojrzał dalej.

Gdzieś za tymi włóczniami byli mężczyźni, kobiety i dzieci, którzy nigdy nie słyszeli imienia Jezusa Chrystusa.

Wysiadł z łodzi.

James Chalmers nie urodził się nieustraszony.

Był zwykłym szkockim chłopcem, którego Chrystus przemienił w niezwykłego sługę.

Gdy Pan położył narody na jego sercu, nie potrafił już być zadowolony z życia tam, gdzie kościoły stały na każdym rogu, podczas gdy całe wyspy żyły i umierały, nigdy nie usłyszawszy Ewangelii.

Dlatego opuścił dom.

Nie dla przygody.

Nie dla sławy.

Lecz dlatego, że Chrystus powiedział:

– Idźcie.

Mieszkańcy Nowej Gwinei poznali go pod imieniem Tamate.

Nauczył się ich języka.

Przemierzał ich dżunglę.

Żeglował po niebezpiecznych wodach w kruchych łodziach.

Przeprawiał się przez rzeki pełne krokodyli.

Wchodził do wiosek, do których wcześniej nie dotarł żaden misjonarz.

Czasem był witany z życzliwością.

Częściej spotykał się z niechęcią.

Niejednokrotnie stawał twarzą w twarz z wojownikami trzymającymi uniesione włócznie.

Ci, którzy spodziewali się, że odpowie na przemoc strachem, odkrywali jednak cośzupełnie innego.

Spotykali człowieka, który naprawdę ich kochał.

Nie przybył z armią.

Bez broni.

Bez pragnienia podboju.

Miał jedynie Biblię w dłoniach i Chrystusa w sercu.

Mijały lata.

Człowiek, którego kiedyś traktowano z podejrzliwością, zdobył zaufanie wielu plemion.

Rozstrzygał spory.

Godził zwaśnionych.

Otwierał Pismo Święte.

Wioski, które niegdyś rozbrzmiewały okrzykami wojennymi, zaczęły śpiewać hymny.

Ludzie, którzy wcześniej żyli w lęku, usłyszeli o Księciu Pokoju.

Ewangelia po cichu dokonywała tego, czego żaden miecz nigdy nie zdołałby osiągnąć.

Przemieniała ludzkie serca.

Nadszedł rok 1901.

James i jego współpracownik misyjny, Oliver Tomkins, popłynęli do kolejnej wioski.

Znów pojawiły się ostrzeżenia.

Znów groziło niebezpieczeństwo.

Znów poszli.

Tym razem już nie wrócili.

Obaj zostali zabici przez ludzi, którym przybyli służyć.

Dla wielu wyglądało to na porażkę.

Lecz Królestwo Boże mierzy sukces inaczej.

Krew wiernych sług nieraz stawała się zasiewem przyszłych żniw.

W kolejnych latach Ewangelia nadal rozprzestrzeniała się wśród tych samych ludzi, za których James dobrowolnie oddał swoje życie.

Misjonarz zginął.

Misja trwała dalej.

James Chalmers zrozumiał coś, co współczesny Kościół powinien na nowo odkryć.

Bezpieczeństwo nigdy nie było najwyższym powołaniem, jakie daje Chrystus.

Była nim wierność.

Większość życia spędzamy, pytając:

– Która droga jest najbezpieczniejsza?

Jezus zadaje inne pytanie:

– Czy pójdziesz za Mną?

Niezależnie od tego, czy ta droga prowadzi przez ocean, do trudnej dzielnicy, przezbiuro do współpracownika, czy po prostu do kosztownego posłuszeństwa we własnym domu – wezwanie pozostaje takie samo.

Ewangelia zawsze posuwała się naprzód, ponieważ zwykli wierzący uznawali, żeChrystus jest wart więcej niż wygoda.

Pewnego dnia James Chalmers wszedł na plażę, wiedząc, że może go to kosztowaćwszystko.

Tak naprawdę podjął tę decyzję wiele lat wcześniej – gdy po raz pierwszy uklęknął przed Chrystusem i bez zastrzeżeń oddał Mu swoje życie.

Obyśmy uczynili to samo.

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje swoje życie za swoich przyjaciół.”
— Jana 15:13

„Idźcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody…”
— Mateusza 28:19

„Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk.”
— Filipian 1:21

Oto spuścizna takich ludzi jak James Chalmers.

Konstytucja Papui-Nowej Gwinei z 1975 roku zawiera wyraźne odniesienia do Boga. Najbardziej znany fragment preambuły mówi m.in.:„My, lud Papui-Nowej Gwinei, uznajemy nasze szlachetne tradycje oraz chrześcijańskie zasady, które są teraz naszym dziedzictwem…” W preambule znajduje się również modlitwa: „Prosimy Boga o prowadzenie i pomoc…”

W 2024 roku parlament przyjął poprawkę do konstytucji, która oficjalnie uznała Papuę-Nową Gwineę za „chrześcijański kraj” (Christian country). W poprawce:

  • uznano Boga Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego za fundament państwa,
  • podkreślono znaczenie Biblii,
  • zachowano jednocześnie konstytucyjne prawo do wolności religii, co oznacza, że osoby innych wyznań nadal mają prawo do swobodnego praktykowania swojej wiary.

Jest to przykład państwa, które łączy demokratyczny ustrój z bardzo silną chrześcijańską tożsamością narodową.

W Papui-Nowej Gwinei, wg ostatnich danych, około 95–98% mieszkańców deklaruje się jako chrześcijanie.


powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *