Czy płakałeś (aś)?


„Kto wychodzi z płaczem, niosąc w pole ziarno, powróci z radością, niosąc snopy swe.” (Ps.126:6)

Łzy skruchy i pokuty są łzami wylewanymi za światem zgubionym i umierającym bez Jezusa.

„Święty śmiech” może być „osobistym doświadczeniem”, ale nie przynosi przebudzenia, ognia i żniwa – przynoszą go łzy. Łzy są kluczem do zebrania żniwa. Historia Kościoła nam to pokazuje.

Naoczny świadek walijskiego przebudzenia powiedział: „To nie elokwencja Evana Robertsa łamała ludzi, ale jego łzy. Był złamany, gorzko błagając Boga, by ich ugiął, w agonii modlitwy – łzy spływały mu po policzkach, a całe jego ciało drżało. Silni mężczyźni poddawali się i płakali jak dzieci… odgłosy płaczu i zawodzenia wypełniały powietrze”.

Złamanie jest kluczem do mocy Pięćdziesiątnicy. Im większa miara ugięcia się przed Bogiem, czyli im mniejsi jesteśmy sami w sobie, tym większa będzie miara mocy Boga, w której będziemy kroczyć.

NIe ma co zbytnio liczyć na plony skoro nie płakałeś, jadąc z ziarnem na pole. Czy pomodliłeś się z serca, współczując tym, do których chcesz dotrzeć z ewangelią? A może po prostu siejesz, bo jest taka potrzeba i należy wychodzić na ulicę do zgubionych? Mój ojciec duchowy uczył mnie pewnej podstawowej zasady, a mianowicie, żeby „przemadlać” sprawy zanim się w nie zaangażujemy. Pan Jezus najpierw zapłakał nad Jerozolimą a później głosił jej Boże Słowo. Modlitwa, pełna łez i oddania, za zgubionymi jest jak oranie (przygotowanie) gruntu serc pod późniejszy zasiew.

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *