„Wszyscy bowiem zgrzeszyli i brak im chwały Bożej.” (Rz 3,23)
Chrześcijaństwo nie jest dla wszystkich nie dlatego, że taki jest plan, lecz ponieważ wielu nie widzi potrzeby wyzwolenia (zbawienia) od własnego skorumpowanego, grzesznego ja. Czy chcemy tego, czy nie, to Bóg ma rację w sprawie każdego pojedynczego człowieka. Jego diagnoza na temat ludzkości może być trudna do przyjęcia, lecz zbawienna dla tych, którzy uznają jej treść i terapię. Wszyscy zgrzeszyli, włącznie ze świętą Maryją, która również potrzebowała ratunku z przebitych dłoni jej Syna, Jezusa Chrystusa.
Kiedy usłyszeliśmy z żoną, że ma złośliwego raka z przerzutami, mogliśmy zakłamywać rzeczywistość, lecz nic by to nie zmieniło. Mieliśmy na szczęście na tyle rozumu, by otrząsnąć się i przyjąć rozwiązania, które sprawiły, że Aleksandra żyje i żyć będzie, ku radości męża, dzieci, wnuków i wielu, wielu kochających ją osób.
Wróćmy jednak do sedna (revenons à nos moutons). Nie warto kłócić się z oceną najlepszego Specjalisty w dziedzinie życia wiecznego. Jeśli Pan Bóg mówi w Swoim Słowie, że „nie ma ani jednego sprawiedliwego, ani jednego” (Rz 3:10), przyjmijmy to z pokorą. Diagnoza, choć brutalna, nie kończy jednak sprawy, jak myślą niektórzy. Wszyscy (cała ludzkość) zgrzeszyli i stracili chwałę Boga, lecz … Usprawiedliwienie (z popełnionych grzechów) otrzymują w darze, z Jego łaski, dzięki temu, że Jezus Chrystus (Syn Boga – Bóg i człowiek w jednej osobie) dokonał odkupienia. To Jego Bóg ustanowił przebłaganiem, z którego skorzystać można przez wiarę. Jest ono w Jego krwi. W ten sposób Bóg okazuje (nieustannie) swoją sprawiedliwość. Wyraża się ona w nieuwzględnieniu grzechów popełnionych wcześniej, w okresie powściągliwości Boga. Wyraża się ona też teraz, aby stało się jasne, że tylko On jest sprawiedliwy i usprawiedliwieniem darzy tego, kto zawierzył Jezusowi (Rz 3,24-26).
Czas powściągliwości Bożej trwa nadal – daj się więc uratować (uleczyć) na zasadach Najwyższego Lekarza wśród lekarzy, który wie nie tylko lepiej, co ci dolega, ale również jak Tobie pomóc. Podobnie jak spotykamy choroby w ciele, które nie sprawiają, że od razu widzimy (odczuwamy) problem, tak i w kwestii naszej choroby serca i duszy. Na pierwszy rzut oka wielu ludzi żyje na ziemi i dobrze się bawi, gdy wszystko fajnie się układa, lecz musimy przyznać, że nawet wtedy czegoś (Kogoś) nam brakuje, a pieniądze, wiedza, uroda, znajomości, mądrość, pozycja społeczna, zawodowa czy cokolwiek innego nie wypełni tego braku. Cała ludzkość się zmaga, tak czy inaczej. Nie wszyscy jednak chcą się do tego przyznać. Zróbmy to wreszcie! W sercu każdego człowieka jest dziura, miejsce na brakujący puzzel, który ma kształt ukrzyżowanego za nasze grzechy Boga – Jezusa Chrystusa. Tej pustki nie wypełnią dobre uczynki, najlepsza nawet religia, szczera chęć poprawy. Tak się nie da. On, Ojciec, Syn i Duch Święty, stworzyli każdego z nas i choć my zawiedliśmy Twórcę, On wie, jak wgrać nowy soft, kasując popsuty, zawodny i nieaktualny. Jezus jest tym nowym, świętym i zbawiennym oprogramowaniem, jeśli mogę tak powiedzieć. On nigdy nas nie odrzucił, ale zapłacił śmiercią, która jako kara nam się należała. Zrobił to za nas, dla nas, ponieważ wiedział, że sami się nie uratujemy od nas samych. Czy przyznasz rację Bogu w sprawie diagnozy, jaką wystawił, i sposobu leczenia?
„Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (J 3:16)
„Treścią tego świadectwa jest to, że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Kto ma Syna, ma to życie. Kto nie ma Syna Bożego – nie ma życia. Napisałem to do was, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne.” (1 J 5:11-13)
„Gdyż z łaski jesteście zbawieni, przez wiarę. Nie jest to waszym osiągnięciem, ale darem Boga. Nie stało się to dzięki uczynkom, aby się ktoś nie chlubił. Jesteśmy Jego dziełem. Zostaliśmy stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów. Bóg przygotował je już wcześniej, by były treścią naszego życia.” (Ef 2:8-10)


Dodaj komentarz