Moc modlitwy

W 1960 roku podczas jednego z kazań R. W. Schambacha (1926–2012) w Nowym Jorku, przerwała mu matka niewinnego człowieka, który za 30 minut miał zostać stracony na krześle elektrycznym.

Schambach przerwał swoje kazanie i rozpoczął modlitwę, zarówno w językach, jak i po angielsku, prosząc Ducha Świętego, aby dotknął prawdziwego zabójcę i sprawił, by ten się przyznał.

Gdy skończył modlitwę, powiedział tej kobiecie, aby wróciła do domu i poszła spać, dodając, że jej syn nie umrze.

Schambach wrócił do swojego hotelu i również poszedł spać. Następnego dnia wziął do ręki gazetę. Nagłówek brzmiał:
„Życie mężczyzny ocalone przed krzesłem elektrycznym – historia na stronie 3.”

Schambach zapamiętał dosłownie każde słowo z artykułu oraz nazwisko prokuratora okręgowego – pana Hogana. Gdy poprzedniej nocy Schambach zaczął się modlić, prawdziwy zabójca zadzwonił do prokuratora okręgowego, aby się przyznać. Następnie udał się na lokalny komisariat policji i oddał się w ręce funkcjonariuszy.

Powiedział policjantom, że nie miał zamiaru się poddać, ale coś go uchwyciło i zmusiło do wyznania winy.

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *