Dwa kościoły

„Wczesny kościół był łodzią ratunkową, ratującą ginących. Dzisiaj kościół to statek wycieczkowy, rozpieszczający zamożnych.” Leonard Ravenhill

Wydaje się, że brat Leonard ostro ocenił obecną sytuację kościoła, ale coś w tym jest. Moi drodzy, dawno, dawno temu kościół nie kojarzył się jedynie z miejscem zgromadzeń, ale raczej z grupą ludzi docierających do każdego zakątka świata, aby ratować zagubionych. Występowała następująca zasada: „Spotykamy się, by wyjść, a nie spotykamy się, by być.” Społeczność wierzących ludzi nigdy nie miała być grupą wzajemnej adoracji. Pierwsi chrześcijanie rozumieli, że każdy z nich miał naśladować Pana Jezusa, dokładnie wchodząc w Jego ślady.

A jak Jezus żył? Sam powiedział: „Ja nie przyszedłem, by mi służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie za wielu.” Stwierdził również: „Ja przyszedłem szukać i zbawić to, co zginęło.” Dodatkowo autor Dziejów Apostolskich opisał Pana Jezusa w następujący sposób: „Wiecie o Jezusie z Nazaretu, że Bóg namaścił Go Duchem Świętym i mocą. Wiecie też, że wszędzie, gdzie chodził, czynił dobrze i leczył wszystkich dręczonych przez diabła, a działo się tak dlatego, że był z Nim Bóg.” (Dz. 10,38). Jak widać, Chrystus nie umilał życia ludziom, ale ich ratował. Czy możemy się umówić, że jako kościół (wspólnota, społeczność wierzących) zaczniemy rzucać koła ratunkowe?

„Bóg zawsze pracuje z pracownikami i porusza się z tymi, którzy się poruszają (idą), ale nie zasiada z tymi, którzy siedzą (grzeją kościelne ławki).” Reihard Bonnke

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *