„Nie ulega wątpliwości, że ludzie są w stanie złożyć ofiarę ze swojego życia; pytanie brzmi, które życie są w stanie poświęcić: doczesne czy wieczne.” abp Fulton J. Sheen
Generalnie niczego w życiu nie osiągamy bez poświęcenia. Jedynie całkowite oddanie przynosi rezultaty. Nie możemy być letni, bezpłciowi, niezdecydowani. W tym wszystkim należy jednak rozważyć, czy nasze życie jest ofiarą złożoną Bogu, czy diabłu. Warto wiedzieć, że z szatanem można również osiągnąć sukces, ale już do nieba z nim nie wejdziemy.
Pismo Święte stwierdza jednoznacznie: „Bo cóż za korzyść odniósł człowiek, który zdobył cały świat, jeśli utracił własną duszę? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Gdyż Syn Człowieczy przyjdzie w chwale swojego Ojca, ze swoimi aniołami. Wtedy odpłaci każdemu według jego czynów” (Mt 16,26-27).
Przyjrzyjmy się przez chwilę znanej piosenkarce Katy Perry. Urodziła się jako Katheryn Elizabeth Hudson w rodzinie chrześcijańskich pastorów (jej rodzice są ewangelikalnymi kaznodziejami) i od najmłodszych lat była wychowywana w wierze chrześcijańskiej. Jako nastolatka śpiewała muzykę gospel i wydała nawet album o charakterze religijnym w wieku ok. 16–17 lat. Sama stwierdziła w wywiadach, że nie uważa się jednak za chrześcijankę ani za osobę wyznającą konkretną religię, jednocześnie mówiąc o swoim “duchowym” związku z czymś większym niż ona sama (z pewnością nie jest to Pan Jezus, niestety). Piosenkarka była w trzech dłuższych związkach, m.in. z Orlando Bloomem (aktor). Jej majątek szacowany jest na 400 milionów dolarów. Na Instagramie obserwuje ją 201 milionów fanów. Można powiedzieć, że Katy ma świat u swoich stóp, ale… Dla wielu młodych ludzi piosenkarka jest wzorem do naśladowania. Katy poświęciła wiele i ciężko pracowała, by osiągnąć sukces. Pytanie brzmi, patrząc na to z perspektywy nieba – z perspektywy wieczności: czy była to dobra decyzja? Modlę się, by Katy wróciła do ufności względem Zbawiciela i wraz z wiarą żyła według Bożych standardów.
Ja nadal jestem gotów rezygnować z doczesnych profitów, aby zyskać Chrystusa i wieczność.
Moje motto przedstawiam poniżej:
„A jednak cokolwiek mogło mi nieść jakąś korzyść, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. Więcej, w świetle doniosłości poznania Jezusa Chrystusa, mojego Pana, nic się dla mnie nie liczy. Dla Niego straciłem wszystko i wszystko uznaję za gnój, żeby tylko zyskać Chrystusa i odnaleźć się w Nim, nie dzięki mojej sprawiedliwości mierzonej normą Prawa, lecz tej, która pochodzi z zawierzenia Chrystusowi i ma swoje źródło w Bogu – dzięki sprawiedliwości opartej na wierze. Chcę Go bowiem poznać, doświadczyć mocy Jego zmartwychwstania i mieć udział w Jego cierpieniach, stając się podobnym do Niego w Jego śmierci, aby tak czy inaczej dostąpić zmartwychwstania.” (Filip. 3,7-11)


Dodaj komentarz